od około tygodnia papuzka strasznie gryzie się

Moderatorzy: wojtek, misia458, Krysia-, WOJTEKZ, GoldAngelo, Boguśka, Grzegorz

Awatar użytkownika
Krysia-
-#Administrator
-#Administrator
Posty: 1627
Rejestracja: sob wrz 16, 2006 16:06
Ptaki które hoduję: Haszunia i jego heterę
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

#21

Post autor: Krysia- » pn lip 23, 2012 13:47

Wczesny ranek jest wtedy jak zaczyna być prawie widno :-P , latem chwilkę przed godz piątą :-D więc spokojnie możesz sprawdzić przed wyjściem do pracy. Póżniejsze (mąż) sprawdzanie nie ma sensu bo ewentualne robale się pochowają w zakamarkach klatki lub zaczną wspinaczkę do ptaka ........Szkoda, że nie możesz obserwować Witosi w nocy, czy spokojnie śpi, czy zdarza się jakieś nerwowe drapanie.
O obudzenie się nie martw bo ptaki ponownie usną.
Ja wstaję 4-5 rano, siadam do kompa do 6-7 godz a ptaki choć jest już widno - śpią, choć są ze mną w pokoju. Nawet jak dam żarełko (zawsze tak robię) około godziny szóstej, to i tak jeszcze zaspane spokojnie siedzą do prawie siódmej ...........
A poza tym o jakiej porze sypiesz świeże jedzenie i dajesz zieleninę, owoce, itd ?
Koniecznie musisz co dnia przez te dwa tygodnie sprawdzać, po tym czasie będziesz miała spokój. Jeśli nie masz czasu rano, idź z Luckiem do weta a ten sprawdzi fachowym okiem czy są jakieś pasożyty zewnętrzne, załatwi sprawę jednego dnia a Ty nie będziesz musiała już sprawdzać. Przy okazji zrób badania w kierunku pasożytów wewnętrznych bo może odrobaczenie będzie wskazane.
Może Witosi przejdzie to wzdryganie skrzydłami jak tylko z Luckiem będą na ,,wolności"

kasik
Posty: 67
Rejestracja: sob lip 18, 2009 19:42
Ptaki które hoduję: barabanda
Lokalizacja: Ruda Śląska
Kontakt:

#22

Post autor: kasik » pn lip 23, 2012 14:07

no to od jutra zacznę sprawdzać skoro świt ;-) mąż daje im jedzenie i wodę ok. 7.30 a jak ja przychodzę z pracy ok.16 to daje im owoce i zielone, z Witosią to jest tak że jak zaśnie to śpi.... jak ma ataki tego drapania to tak charakterystycznie "pomiałkuje" a że jestem "uczulona" na ten odgłos to od razu bym się zbudziła (śpię bardzo czujnie) poza tym Krysiu tak jak wcześniej pisałam w piatek i sobotę był spokój z drapaniem...
kasik

kasik
Posty: 67
Rejestracja: sob lip 18, 2009 19:42
Ptaki które hoduję: barabanda
Lokalizacja: Ruda Śląska
Kontakt:

#23

Post autor: kasik » pn lip 23, 2012 14:50

a tak swoją drogą to Lucka mam dzięki Peterowi który również jest na tym forum :mrgreen: to on skontaktował mnie z hodowcą za co mu serdecznie dziękuję ;-)
kasik

kasik
Posty: 67
Rejestracja: sob lip 18, 2009 19:42
Ptaki które hoduję: barabanda
Lokalizacja: Ruda Śląska
Kontakt:

#24

Post autor: kasik » wt lip 24, 2012 08:00

dziś rano o 5.15 (mam nadzieję że to późny świt ;-) ) sprawdzałam klatki- nie było na papierze żadnych czerwonych kropeczek więc chyba jest oki, wczoraj Witosia kąpała się w swoim basenie który stoi na stoliku i biedny Lucek widząc to też poszedł się wykąpać do swojego poidełka z wodą :-D - ma swój basem na dole klatki ale chyba go jeszcze nie zauważył - Witosia często spaceruje po dole klatki a Lucek chyba tego nie lubi :-o więc nie wie że tam ma basen, dziś dam im kukurydzę- Witośka uwielbia moczyć ziarenka kukurydzy w wodzie ciekawe czy Lucek będzie ją nasladował :-)
kasik

Awatar użytkownika
Krysia-
-#Administrator
-#Administrator
Posty: 1627
Rejestracja: sob wrz 16, 2006 16:06
Ptaki które hoduję: Haszunia i jego heterę
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

#25

Post autor: Krysia- » wt lip 31, 2012 10:40

kasik, co u Was, jakieś postępy ? Jak się parka zachowuje ? Czy Witosia nadal ma wzdraganie skrzydłami ? Jak Lucek sobie radzi ? Czy są jakieś objawy ewentualnej ułomności, choroby, itp. ? Kto to jest Tośka ? - z Twego opisu na gg,
Tydzień już mija a Ty milczysz jak zaklęta ,,kralewna" :-D

kasik
Posty: 67
Rejestracja: sob lip 18, 2009 19:42
Ptaki które hoduję: barabanda
Lokalizacja: Ruda Śląska
Kontakt:

#26

Post autor: kasik » wt lip 31, 2012 12:05

witam :-) właśnie wczoraj myślałam że muszę coś popisać o moich "dzieciach' ;-) Tosia Krysiu to w skrócie Wiktor czyli Witosia reaguje już na wszystkie 3 imiona :-D no niestety nadal ma te wzdragania skrzydełkami od niedzieli podaje jej znowu wapno w płynie i nieco ustapiło, Lucek z dnia na dzień staje się coraz głośniejszy.. teraz robi pobudkę o 5.15 masakra jakaś..... biedna Witosia patrzy tylko jednym okiem na niego i mam wrażenie że chce mu powiedzieć- i co się tak drzesz?? ;-) Witośka lubi sobie pospać czasami nawet do 10 jak jej nikt nie przeszkadza :-> wczoraj Lucek dostał takich głupawek w klatce że biedna Toska już chyba nie mogła go słuchać, obróciła się tyłem do niego i tak siedziała na swojej klatce jakąś godzinkę :-D żadnej ułomności czy objaw choroby nie zauważyłam u Lucka, wrzeszczy, kapie się, bawi się zabawkami w klatce, je wszystko co mu dam, no jedynie co to chyba ma bardzo wygodną pupcie bo od kilku dni zamiast na drążku to zasypia w karmiku do jedzenia i tak przespi całą noc!! oczywiście zaraz rano muszę mu wszystko wymyć i dać nowy pokarm, wczoraj zawisł na klatce i chyba przez 5 minut trzepał skrzydelkami, ma już chyba dosyć tego jak widzi jak Toska lata a on w zamknięciu :-P oczywiście jak Tośka zniknie mu z pola widzenia to ja nawołuje :-> a mam pytanie- co dajecie na dna klatki jeśli jest bardzo duża?? ja póki co daję Luckowi ręczniki papierowe ale jak tam już Toska zamieszka to ona bardzo lubi chodzić po dnie klatki i .... wiem wiem niektórzy to potępiają ale ja Tosi daję na dno piasek z drobinkami muszelek ona po prostu uwielbia to dziobać
kasik

Awatar użytkownika
Krysia-
-#Administrator
-#Administrator
Posty: 1627
Rejestracja: sob wrz 16, 2006 16:06
Ptaki które hoduję: Haszunia i jego heterę
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

#27

Post autor: Krysia- » wt lip 31, 2012 14:02

kasik pisze: ...... wiem wiem niektórzy to potępiają ale ja Tosi daję na dno piasek z drobinkami muszelek ona po prostu uwielbia to dziobać

U mnie na dnie klatki są również ręczniki papierowe choć dnem jest ruszt i pod spodem wysuwana szuflada. Ptaki bardzo rzadko schodzą na dno.
Nie koniecznie muszą zaraz potępiać ........ Skoro Twoja samiczka gustuje w piasku z dodatkiem muszelek, możesz sypać go na dno. Ważne, by piasek nie był z tych zapachowych bo to tylko sztuczna chemia, która może wywołać alergię u ptaków.
Możesz też na dnie ułożyć ręczniki a piasek wsypać do pojemnika i postawić na dnie poza zasięgiem spadających kupek. Drobinki muszelek to też wapno więc staraj się nie przedobrzyć :-D
Jaką wodę podajesz do picia i kąpieli ? Poczytaj temat http://aleksandretta.pl/forum/viewtopic ... sc&start=0
Skoro u Lucka nie widać żadnych objawów chorób, a trzepocze skrzydłami do rwania się do lotu, to spokojnie możesz go na loty wypuścić. Postaraj się by pierwszy jego lot odbył się pod Twoją kontrolą i zdaj relację z zachowań obu papużek :-D .

kasik
Posty: 67
Rejestracja: sob lip 18, 2009 19:42
Ptaki które hoduję: barabanda
Lokalizacja: Ruda Śląska
Kontakt:

#28

Post autor: kasik » wt lip 31, 2012 14:24

wodę nalewam zawsze wieczorem do butelek i na drugi dzień daję do poidełek i basenu, właśnie jutro mąż wraca i zamierzam wypuścić Lucka ( nie ukrywam że będą sama w domu jakoś nie mam odwagi :-o ) na pewno zdam relację ;-)
kasik

kasik
Posty: 67
Rejestracja: sob lip 18, 2009 19:42
Ptaki które hoduję: barabanda
Lokalizacja: Ruda Śląska
Kontakt:

#29

Post autor: kasik » pt sie 03, 2012 13:43

witam od środy Lucek próbuje latać..... wypuszcam go jak przychodzę z pracy żeby mieć go na "oku", w środę polatał sobie i wszedł do klatki natomiast wczoraj chyba zapomniał jak się wchodzi więc niestety noc spędził siedząc na klatce :-( polatał sobie to może za duże określenie - zrobi parę machnięć skrzydłami i szuka miejsca by usiąść.... już nie pamiętam jak to było z Witosią czy też na początku tak latała czy od razu latała bez problemów :oops: w każdym razie będę go wypuszczała dziennie- jak sam wejdzie do klatki to oki a jak nie to będzie musiał spać na klatce (oczywiście dałam mu na klatkę na chwilę pojemnik z wodą i jedzonkiem ponieważ była już późna godzina jak na niego- ok.21 i żal mi się go zrobiło że będzie głodny i w takim upale spragniony wody) dziś rano mąż go trochę pogonił (nie chgciał go brać do ręki) i Lucek znalazł drogę do wejścia do swojego domku, nie chciałam żeby zostawali sami na wolności - Lucek i Witosia- ja w pracy a mąż od rana na ogródku więc powiedziałam mężowi że wcześniej ma nie opuszczać mieszkania dopóki Lucuś nie wejdzie do klatki!! Witośka cały czas jest na wolności.. mam nadzieję że Lucek nauczy się latać tak jak Witosia i na noc będzie bez problemy wchodzić do swojego domku :-> Witośka póki co mieszka w swoim starym domku.... jakoś chyba nie ma ochoty przeprowadzać się do nowego :-D
kasik

Awatar użytkownika
Krysia-
-#Administrator
-#Administrator
Posty: 1627
Rejestracja: sob wrz 16, 2006 16:06
Ptaki które hoduję: Haszunia i jego heterę
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

#30

Post autor: Krysia- » pt sie 03, 2012 14:22

kasik pisze: polatał sobie to może za duże określenie - zrobi parę machnięć skrzydłami i szuka miejsca by usiąść....

Nie masz co się dziwić, ptak ma zastój mięśni piersiowych i najpierw musi je stopniowo rozruszać. Ja kupiłam samiczkę w ostatnim dniu czerwca, a po raz pierwszy przefrunęła jedno kółko po pokoju dopiero w połowie października choć ustawicznie na wolności u mnie była.
kasik pisze:jak sam wejdzie do klatki to oki a jak nie to będzie musiał spać na klatce (oczywiście dałam mu na klatkę na chwilę pojemnik z wodą i jedzonkiem ponieważ była już późna godzina jak na niego- ok.21 i żal mi się go zrobiło że będzie głodny i w takim upale spragniony wody

Następny błąd. NIE podawaj jedzenia ni wody poza klatką a przynajmniej w pierwszym miesiącu pobytu u Was. Lucek siedział tydzień w klatce więc na bank zapamiętał gdzie ma wodę i pożywienie. Gdyby naprawdę był głodny, znalazałby wejście do klatki.
Dając mu pożywienie poza klatką, kręcisz bat sama na siebie :-D bo ustawicznie będzie czekał na żarełko na klatce. Wyjdzie na to, że to Lucek sobie Ciebie podporządkuje, a nie odwrotnie.

kasik
Posty: 67
Rejestracja: sob lip 18, 2009 19:42
Ptaki które hoduję: barabanda
Lokalizacja: Ruda Śląska
Kontakt:

#31

Post autor: kasik » pt sie 03, 2012 14:31

kRYSIU!! to samo mi mąż wczoraj powiedział!!!!! ale Ty wiesz jak to ze mną jest!!! "matczyne serducho" się odezwało :oops: no oki obiecuję że już tego nie zrobię!!!!! :roll: czyli dopóki Lucek nie bedzie potrafił dobrze fruwać mam mieć ciągle zamknięty pokój tak??
kasik

kasik
Posty: 67
Rejestracja: sob lip 18, 2009 19:42
Ptaki które hoduję: barabanda
Lokalizacja: Ruda Śląska
Kontakt:

#32

Post autor: kasik » pn sie 06, 2012 11:19

wczoraj była pierwsza walka Witośka Lucka zaatakowała tak mocno go dziabneła że aż mu krew leciała w okolicach dziobka nie zauważyłam momentu dlaczego tak się stało, siedzieli sobie razem na prątku ja patrzałam na tv az tu nagle słyszę wrzaski potem się puściła Luckowi krew nie wiem co robić.... już nawet na ogródek z mężem nie poszłam bo musiałam ich pilnować by się nie pozagryzali... po tym incydencie już był spokój... oczywiście Lucek nie mógł wejść do swojej klatki a pamietając Twoje słowa byłam nieugięta i nie dałam nic na klatkę i znowu beczałam z niemocy.... tak mi go żal było.. ja chyba za miękka jestem czy też Twoje papuzki się biją?? qrcze jak oni się nie zgodzą to nie wiem co zrobić otworzyć dziś Luckowi klatkę czy lepiej żeby nie?? sorki Krysiu że tak zanudzam ale pierwszy raz miałam taką sytuację i nie wiem co robić
kasik

Awatar użytkownika
Krysia-
-#Administrator
-#Administrator
Posty: 1627
Rejestracja: sob wrz 16, 2006 16:06
Ptaki które hoduję: Haszunia i jego heterę
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

#33

Post autor: Krysia- » pn sie 06, 2012 13:02

kasik pisze:wczoraj była pierwsza walka Witośka Lucka zaatakowała tak mocno go dziabneła że aż mu krew leciała w okolicach dziobka

Do tamowania krwi służy ałun (używają go mężczyźni w przypadku skaleczenia się przy goleniu)
Pierwsze utarczki będą się zdarzały bo przez pierwsze dni wspólnych lotów będzie trwała ,,walka" o przewodnictwo w stadzie. Zapewne wygra ją Tośka . Sytuacja powinna się unormować jak tylko oba ptaki ,,dogadają się kto rządzi" Nie wiem ile czasu to potrwa, tydzień czy miesiąc. Tośka była w mieszkaniu pierwsza. U mnie Haszek był pierwszy, po trzech mcach doszła Bajka ....... Haszek z miejsca ją zaakceptował i od pierwszego dnia po dzień dzisiejszy to ona rządzi.
Lucek musi fruwać, musi ćwiczyć latanie bo przecież jest jeszcze młodziakiem.
Ja moje ptaki mam już sześć lat a mimo to wieczorami tuż przed snem jest codzienny spór o miejsce do spania na linie, kto na środku liny a kto na jej końcu tuż przy ścianie. Krew nie leci, ptaki się nie dziobią choć wzajemnie się straszą otwartymi dziobami. Zawsze tę zwadę zaczyna Bajka ale to Haszek zawsze śpi na środku liny bo moje ptaki nigdy nie śpią w klatce.
Uzbrój się w cierpliwość, reaguj w chwilach ewentualnego zagrożenia, i czas potrzebny bo Lucek jest jeszcze młodziakiem.

kasik
Posty: 67
Rejestracja: sob lip 18, 2009 19:42
Ptaki które hoduję: barabanda
Lokalizacja: Ruda Śląska
Kontakt:

#34

Post autor: kasik » pn sie 06, 2012 13:17

dzięki Krysiu :-) co ja bym bez Ciebie zrobiła :?: :!:
kasik

kasik
Posty: 67
Rejestracja: sob lip 18, 2009 19:42
Ptaki które hoduję: barabanda
Lokalizacja: Ruda Śląska
Kontakt:

#35

Post autor: kasik » pn sie 13, 2012 08:40

witam serdecznie :-) muszę się pochwalić że mój Lucuś potrafi do klatki wchodzić :mrgreen: wygląda to bardzo komicznie bo robi taki rozped jakby startował w skoku w dal (ma dodatkowy zewnętrzny prętek) ale wazne że już potrafi :-D co do relacji Witosia- Lucek to niestety są złe... nawet bardzo złe.... widać że Witosia chcę rządzić :roll: Lucek chętnie się do niej zbliża, siada na jej klatce ale ta zołza na razie nie ma chyba zamiaru się z nim zaprzyjaźnić...... wczoraj o mały włos a ugryzła by go znowu w łapkę.... ale jestem cierpliwa i mam nadzieję że z czasem się polubią no i Witosia przeprowadzi się do nowego domku :mrgreen:
kasik

Awatar użytkownika
Krysia-
-#Administrator
-#Administrator
Posty: 1627
Rejestracja: sob wrz 16, 2006 16:06
Ptaki które hoduję: Haszunia i jego heterę
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

#36

Post autor: Krysia- » pn sie 13, 2012 11:06

Na poprawę stosunków potrzebny jest upływ czasu. Lucek musi zmężnieć i dorosnąć a Tośka nauczyć się, że nie ona jedna jest w chacie......
Prawdę mówiąc, to nie słyszałam ani nie czytałam by u tego gatunku zdarzały się przypadki braku wzajemnej akceptacji .
A jak ma się sprawa ze wzdraganiem skrzydeł u Tośki ?

kasik
Posty: 67
Rejestracja: sob lip 18, 2009 19:42
Ptaki które hoduję: barabanda
Lokalizacja: Ruda Śląska
Kontakt:

#37

Post autor: kasik » pn sie 13, 2012 11:20

no właśnie Krysiu dziś jadę do weta bo znowu wczoraj dostała mega ataku :cry: już umówiłam się na wizytę zobaczymy ..... :oops:
wiem... wiem.... że trzeba czasu i jestem cierpliwa ważne że Lucek juz sam do klatki wchodzi ;-)
kasik

Awatar użytkownika
Krysia-
-#Administrator
-#Administrator
Posty: 1627
Rejestracja: sob wrz 16, 2006 16:06
Ptaki które hoduję: Haszunia i jego heterę
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

#38

Post autor: Krysia- » pn sie 13, 2012 11:37

Konieczne są podstawowe badania krwi bo ataki mogą być spowodowane niedoborem jakichś witamin :-( i trzeba go zlikwidować. Na chemii się nie znam, tu może pomóc tylko wet i to dobrze znający się na ptakach.
Powodzenia.

kasik
Posty: 67
Rejestracja: sob lip 18, 2009 19:42
Ptaki które hoduję: barabanda
Lokalizacja: Ruda Śląska
Kontakt:

#39

Post autor: kasik » pn sie 13, 2012 11:47

jadę do Chorzowa, na ich stronce jest napisane że posiadają własne laboratorium więc zobaczymy, wczoraj zbierałam do pojemniczka piórka i puszek, które Tosia sobie wyrywała, mam nadzieję że wet mi pomoze bo to już będzie chyba trzeci czy czwarty do którego się udaje z tym problemem....jak ją tak obserwuję to mam wrażenie że ją swędza te piórka, które jej własnie rosną i sobie je wyrywa no ale to musi specjalista ocenić :cry:
Krysiu a jak ta krwe jest pobierana??? z piórek czy tak jak u człowieka??
kasik

Awatar użytkownika
Krysia-
-#Administrator
-#Administrator
Posty: 1627
Rejestracja: sob wrz 16, 2006 16:06
Ptaki które hoduję: Haszunia i jego heterę
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

#40

Post autor: Krysia- » pn sie 13, 2012 12:01

Naprawdę nie wiem jak. Musisz jechać z ptakiem bo wet może chcieć wyrwać pióro by mieć świeżą krew do badania. Zaschnięta krew na piórach raczej do badań się nie nadaje.

ODPOWIEDZ

Wróć do „-Zywienie -zdrowie- hodowla-barrabandy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość