LECZENIE ROSOŁKA

papugi które mają urazy psychiczne-papugi porzucone przez swoich opiekunów-pomoc i odwzajemnienie tej pomocy

Moderatorzy: wojtek, misia458, Krysia-, WOJTEKZ, GoldAngelo, Boguśka, Grzegorz

pysia34

#21

Post autor: pysia34 » czw kwie 29, 2010 08:52

Ni bierz tego za złośliwość Dina to imię papugi więc sądziłam , że zwracając się do Ciebie Arleto i jednocześnie pisać o Dinie - papudze będzie to bardziej zrozumiałe...

Awatar użytkownika
Krysia-
-#Administrator
-#Administrator
Posty: 1627
Rejestracja: sob wrz 16, 2006 16:06
Ptaki które hoduję: Haszunia i jego heterę
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

#22

Post autor: Krysia- » czw kwie 29, 2010 08:56

A je się pytam : czemu wogóle ma służyć ta dyskusja , która i tak do niczego nie doprowadzi. Niepotrzebnie się wszyscy unoszą co znów może doprowadzić do wzajemnego niezrozumienia się bo to jest TYLKO internet.
Pysia się zwróciła o pomoc finansową. Jeśli ktoś chce, niech udzieli. Jeśli nie, to nie. Po co te komentarze, po co wyciąganie prywatnych bolączek , po co te tłumaczenia skoro nie do wszystkich docierają .......
Rozumiem, że Ci co zdeklarowali pomoc chcą wiedzieć jak i czym Rosołek będzie leczona, na co zebrana kasa zostanie wydana, ...... ale czy to Wam w czymś pomoże ? Przecież tu liczy się tylko i wyłącznie życie tej papugi i to, że ktoś wogóle się tym zajął , a nie każdego było by stać na taki krok .......... przynajmniej takie jest moje podejście do sprawy.
Więc albo na zasadzie zwykłego, ludzkiego zaufania lub tylko filantropa - wesprzyjcie leczenie nie chcąc nic w zamian , albo zaprzestańcie zbędnych komentarzy bo takie dywagacje do niczego dobrego jak zwykle nie doprowadzą.

szkot
Posty: 318
Rejestracja: wt wrz 26, 2006 13:24
Ptaki które hoduję: amadyny wspaniałe
Lokalizacja: radom
Kontakt:

#23

Post autor: szkot » czw kwie 29, 2010 16:53

Jeśli dzięki leczeniu tej papugi uratujemy kiedys inne ptaki,to mysle,że naprawde opłaca sie to leczenie.Nikt nie atakuje pysi<oprócz diny>czemu? Nie moja to sprawa,ale faktycznie wazne jest to co napisała Krysia,nikt nie jest zmuszony pomagac finansowo,bo to dobrowolna ofiara.
Nawet z resztek świni powstaje pyszny hod dog!

Awatar użytkownika
DINA
Posty: 138
Rejestracja: pn mar 08, 2010 07:03
Ptaki które hoduję: ara ararauna
Lokalizacja: woj. śląskie

#24

Post autor: DINA » czw kwie 29, 2010 19:53

Szkot gdzie ja pysie atakuję? I znajdzie się duże grono które zadaje sobie te same pytania co ja. Ponownie zaznaczam, że to że ktoś pyta i wyraża pewne wątpliwości nie znaczy że kogoś atakuje.

Mam w pewnych kwestiach odmienne podejście niż ty bo rosołek została wykupiona ze sklepu po to by jej pomóc, nie pomagać nauce w walce z PBFD. TO są moje jedyne wątpliwości. Jeśli jednak jest szansa że ptak wyzdrowieje to warto ją leczyć. Jednak dla rosołka nie dla dobra nauki!
Pozdrawiamy z Dinusią :)

myha
Posty: 57
Rejestracja: wt mar 30, 2010 14:39
Ptaki które hoduję: senegalka
Lokalizacja: Brwinów
Kontakt:

#25

Post autor: myha » sob maja 01, 2010 21:23

hejka,
Pysia wzieła papugę ze sklepu w celu stworzenia jej domu, dania miłosci i stabilnego papuziego zycia a nie w celu zrobienia z rosołka królika doswiadczalnego. Stało sie tak jak sie stało. Rosołek jest chory, mozna go uspic, mozna go próbowac komus oddac kto nie posiada papug lub mozna go leczyc. kazda z tych decyzji jest trudna, i kazda niesie za sobą pytania co by było gdyby...
Niestety, jesli moge wyrazic swoja opinię, to usypianie na tym etapie to przedwczesna decyzja, jesli rosołek nie cierpi, oddanie jej komus kto papug nie posiada to trudna droga bo z reguły to ludzie bez doswiadczenia i nie wiem czy akurat taka osoba zapewniła by najlepsze warunki i umiała nalezycie zaopiekowac sie chorym ptakiem po przejsciach, ( i pisze to bo sama stałam nie dawno przed ogromnym problemem z Arturkiem, decyzja o oddaniu zdrowego ptaka i decyzja komu go oddac) a spróbowaniem ratowania go.
Myslę, ze trzeba się skupic na pomocy Rosołkowi, w taki czy inny sposób na wspieraniu Pysi, a jesli tfu tfu nie uda się go uratowac... moze kiedys ktos dzięki tej próbie bedzie miał wieksze szanse...
Ludzie pozwalają pobierac narzady od swoich bliskich do ratowania cudzego życia, choc to są tez bolesne decyzje i nie wiem czy sama bym sie na to zdecydowała, Pysia daje Rosolkowi szanse na wyleczenie, jesli jemu się nie uda to moze komus, kiedys, dzieki temu się uda, i wiem ze Ciezko jest w ten sposób myslec bo wszyscy tutaj jednakowo chcemy by Rosołek wyzdrowiał i dożył póznych papuzich lat w miłosci i spokoju.

pysia34

#26

Post autor: pysia34 » wt maja 04, 2010 10:30

Garść danych :) Rosołek ma się dobrze (zważywszy na okoliczności) Jutro będą wyniki szczegółowe minn z dna. Najważniejsze-nadal będzie leczony :-) Ma bardzo duży apetyt i nauczył się jeść świeże owoce :) oczywiście z suchych -słonecznik. Ma bardzo przesuszony naskórek. Dosłała dwa zastrzyki podnoszące odporność (zylexis) za tydzień trzeci i potem interferon. Dawka 25uq starczy na 1 miesiąc podawania -300dolarów, zamawiamy w tej chwili w Hamburgu. Na początek jeden cykl miesięczny potem wyniki i decyzja co dalej. Strasznie się zrobiła wrzaskliwa co rokuje nieźle :) i okropnie się najada na noc :-) Jutro dalsze dane z wyników.

pysia34

#27

Post autor: pysia34 » pn cze 07, 2010 20:55

Dzisiaj przyszedł interferon :-) Od jutra będzie podawany. Rano badania krwi do immunoforezy. Niestety wszystkie pałki które tak pięknie odrosły po jakimś czasie wykruszają się same bez ingerencji Rosołka, więc choroba nie jest tak mało zaawansowana jak sięna początku wydawało. Pomimo tego że samiczka się nie skubie to pióra wypadają same na skutek uszkodzenia przez wirusy :-(
Niestety teraz czeka paputa stresujący okres zastrzyków. Mam nadzieję że to pomoże. Nebulizacja jest nadal kontynuowana.

pysia34

#28

Post autor: pysia34 » wt cze 15, 2010 21:28

Wczoraj w nocy nagle i niespodziewanie odeszła Rosołek ....

Nic nie zapowiadało tego co się stało.Po dwóch pierwszych dawkach interferonu nieco miej jadła, poza tym żadnych innych objawów nie zaobserwowano :-(
Znalazła ją Pani immunolog, która bardzo to przeżyła, gdyż zżyła się bardzoz Rosołkiem, jak również inni lekarze którzy się nią zajmowali.
Pierwsze wstępne wyniki sekcji nie wykazały anomalii, poza nielicznymi wybroczynami na niektórych organach. Sekcja wykazała jedynie znaczne powiększenie wątroby, pozostałe organy w normie. Lekarze podejżewają wstrząs, jest on w tej chwili najbardziej prawdopodobną przyczyną tej niespodziewanej śmierci.
Szczegółowe wyniki otrzymam za kilka dni, wraz z rozliczeniem środków wydatkowanych na leczenie.

Cały czas wierzyłam w to ze się uda przezwyciężyć chorobę Rosołka, nawet wówczas, gdy pałki po zylexisie ładnie odrosły, po to by się za chwilę wykruszyć :-( Dobra kondycja lory dawała nadzieje na wyleczenie. Wszyscy wierzyli, że się to uda :-( Niestety...

Został interferon, ponad 20 dawek, które mają 3, maksymalnie 4 miesiące ważności.
Jeśli ktoś ma papugę z PBFD i chciałby je wykożystać chętnie udzielimy pomocy.

Wszystkim za pomoc i zainteresowanie serdecznie dziękuję.

Awatar użytkownika
Figa
Posty: 509
Rejestracja: czw wrz 21, 2006 21:02
Ptaki które hoduję: Amazonka niebieskoczelna
Lokalizacja: śląskie

#29

Post autor: Figa » śr cze 16, 2010 07:30

:-( to smutna wiadomość, Pysiu trzymaj się, zrobiłaś wszystko co mogłaś zrobić, a nawet więcej :-( :-( :-(

Awatar użytkownika
pabloj
Posty: 201
Rejestracja: wt mar 24, 2009 09:34
Ptaki które hoduję: Aleksandretty
Lokalizacja: Limanowski
Kontakt:

#30

Post autor: pabloj » śr cze 16, 2010 09:49

To smutne co się stało, mam nadzieje że przynajmniej ten interferon pomoże jakiejś innej papudze. Pysiu a dla Ciebie buziak na małe pocieszenie
"Ludzie stoją niżej od papug, niezależnie od wysokości żerdzi." :)
http://www.garnek.pl/pabloj/a

pysia34

#31

Post autor: pysia34 » śr cze 16, 2010 10:12

wiecie co jest najgorsze...że jej stan był dobry, że ta śmierć zaskoczyła lekarzy (wszystkich troje ) którzy się nią na codzień zajmowali, nie było żadnych oznak osłabienia, żadnych objawów, które pozwalały by podejżewać pogorszenie się stanu papugi, nawet osowiała nie była wieczorem :-(

Awatar użytkownika
misia458
-#moderator
-#moderator
Posty: 416
Rejestracja: sob maja 16, 2009 08:42
Ptaki które hoduję: Rudosterki
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

#32

Post autor: misia458 » śr cze 16, 2010 18:18

Szkoda że ta historia się tak zakończyła :-(
Kochać zwierzęta to nie znaczy "być śmiesznym"

http://www.garnek.pl/anet00

Awatar użytkownika
Boguśka
-#moderator
-#moderator
Posty: 1236
Rejestracja: pn wrz 18, 2006 08:39
Ptaki które hoduję: nimfy.katarzynki.rudosterki
Lokalizacja: Kraków

#33

Post autor: Boguśka » śr cze 16, 2010 18:51

Zal wielki żal bo tyle ludzi walczyło o jego lepsze jutro....
Nie zawsze mów co myślisz,ale zawsze pomyśl co mówisz.

http://www.garnek.pl/gusiaxx/a

Awatar użytkownika
Robi
Posty: 79
Rejestracja: pt kwie 17, 2009 06:03
Ptaki które hoduję: zako ary lorysa gorska
Lokalizacja: Houston
Kontakt:

#34

Post autor: Robi » śr cze 16, 2010 21:01

Naprawde zakonczenie tej walki smutne...miejmy nadzieje,ze dla nauki dala duzy wklad walczac a my takze,ze potrafilismy sie zmobilizowac i uzbierac sume pieniedzy, ktora moze w przyszlosci pomoze innej chorej papuzce.
Lidia

pysia34

#35

Post autor: pysia34 » śr cze 16, 2010 21:41

Jest chora nierozłączka której można podać interferon, nie ma badania na pbfd ale weterynarz podejrzewa że to wirus, wraz z nią są 3 inne razem. Jednak problemem może okazać się konieczność ręcznego karmienia strzykawką chorej nierozłączki. Nie wiem czy lekarze we Wrocławiu sie zgodzą na takie dodatkowe obciążenie. Natomiast jest interferon i szkoda, aby przepadł więc jutro będę się kontaktować z dr. Piaseckim czy zgodzą się na karmienie strzykaką i czy przy tak posuniętym objawowo pbfd będzie chciał leczyć tą nierozłączkę po zdiagnozowaniu i potwierdzeniu wirusa w stadku.
Jest mi przykro że Rosołka już nie ma. Jej śmierć jest dużym zaskoczeniem. We Wrocławiu wielu ludzi polubiło ją i troskliwie się ją opiekowało :-(
Łączna kwota, którą przekazałam na leczenie Rosołka to ogółem 3000zł, z tego zebranych na obu forach 1752zł Dr. Piasecki przygotuje krótkie rozliczenie kwoty zebranej. W sumie interferon wraz z białkiem, nośnikiem i przesyłką wyniusł 2000zł. Akcesoria pokarmy, owoce, zabawki, nebulizator i inne to pozostała kwota.
Niebawem będzie histopatologia i pozostałe badania szczegółowe z sekcji które być może wyjaśnią co jest przyczyną tej nagłej śmierci.

Awatar użytkownika
DINA
Posty: 138
Rejestracja: pn mar 08, 2010 07:03
Ptaki które hoduję: ara ararauna
Lokalizacja: woj. śląskie

#36

Post autor: DINA » pt cze 25, 2010 13:30

Szkoda jej, ale jeśli miała odejść to dobrze że odeszła szybko nie po długiej serii zastrzyków.

Jak już ktoś napisał na innym forum tej Papugi nic dobrego w jej krótkim życiu nie spotkało i czego by te sekcje nie wykazały i jakby się nie przysłużyły dla późniejszego leczenia szkoda jest Jej. Gówniane to życie ! I piękne gadanie faktów nie zmienia, pewnych rzeczy przeskoczyć się nie da.

Współczuje Pysiu kolejna porażka :-( . A jak z reszta ptasiej gromady? Jesteś już po badaniach czy jeszcze czekasz (miało być po trzech miesiącach o ile pamiętam)
Pozdrawiamy z Dinusią :)

pysia34

#37

Post autor: pysia34 » pt cze 25, 2010 13:41

czekam dzisiaj siedząc jak na gwoździach na wyniki :(
Myślę, że chociaż jeden skutek jest na pewno...teraz pojechały do badania pióra kolejnych papug :-( Chociaż świadomość się zwiększa a to też jest ważne. Myślę, ze również z perspektywy tych trzech lekarzy którzy prowadzili te badania doświadczenie to przełoży się na pomoc podopiecznym, poprzez zdobycie większej wiedzy. Może tak po prostu miało być :(
Wczoraj na moich rękach skonał papuzik...karmiony ponad dwa tygodnie, wyrósł, prawie usamodzielnił się, dwie godziny wcześniej latał z resztą po całym domu radosny i nagle po 2 godzinach zdjęłam go z gałązki bo nie przyszedł do karmienia a 15 minut później już nie żył :( Obrażenia wewnętrzne, na brzuszku miał krwawe wybroczyny, zapewne latając obił sie, ale kto to wie..... :(
Pozostała strata bo do tych małych drobiazgów człowiek przywiązuje się na równi co do papug. Jak już się tyle czasu wstaje karmi co 2 godziny również w nocy na początku, to zaczyna sie je traktować jak bliskie "osoby" i taka strata nagł również dotyka człowieka do żywego :-(

myha
Posty: 57
Rejestracja: wt mar 30, 2010 14:39
Ptaki które hoduję: senegalka
Lokalizacja: Brwinów
Kontakt:

#38

Post autor: myha » pn sie 02, 2010 22:27

tak mi przykro :(

pysia34

#39

Post autor: pysia34 » pn sie 02, 2010 23:03

dzięki myha :( dawno cię nie było.... :-(
wiem jedno wiemy już więcej, a napewno Rosołka nie zabił interferon, ani białko będące jego nośnikiem. Sprawdzono ten interferon z danym nośnikiem na innych ptakach i nic się nie działo negatywnego żadnemu z grupy kontrolnej

myha
Posty: 57
Rejestracja: wt mar 30, 2010 14:39
Ptaki które hoduję: senegalka
Lokalizacja: Brwinów
Kontakt:

#40

Post autor: myha » wt sie 03, 2010 13:33

to fakt nie zagladałam tu ostatnio, a teraz jestem w szoku, chociaz jak sama mówisz to było nagle... nie zmienia to faktu ze mam rosołka przed oczami jak jeszcze siedział smutny w sklepie... szkoda, naprawde strasznie mi przykro.
Pewnie zadne pocieszenie ale lepiej tak niz długi i bolesny proces chorobowy...
Trzymaj sie Pysiu :(

Zablokowany

Wróć do „-papugi po przejściach i urazach psychicznych-”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość