Nimfa. Chore stawy gorące nóg. Pomocy.

Moderatorzy: wojtek, misia458, Krysia-, WOJTEKZ, GoldAngelo, Boguśka, Grzegorz

krzysiekb321
Posty: 10
Rejestracja: śr lis 12, 2014 11:44
Ptaki które hoduję: Nimfa

Nimfa. Chore stawy gorące nóg. Pomocy.

#1

Post autor: krzysiekb321 » sob lip 28, 2018 10:13

Jak w tytule. Ptaszek kilka lat( a może i kilkanaście bo nie jestem pierwszym właścicielem) cieszył się dobrym zdrowiem. Przez ostatnie 2 lata więcej zaczął chodzić niż latać. Śpi też nie w klatce tylko na podścielonym kocyku lub rzeczniczku. Tak po prostu woli. Ostatnio zauważyłem że utyka lekko na jedną nogę. Myslałem że gdzieś stłukł. Ale dziś jak go wziąłem na rece zauważyłem że ma gorące nóżki i spuchniete stawy(te jakby pięty) z małymi rankami. Nie wiem czy to od chodzenia czy jest jakaś inna przyczyną. Proszę o pilną pomoc co robić.

Awatar użytkownika
Al
Posty: 1484
Rejestracja: pt paź 05, 2007 15:30
Ptaki które hoduję: nierozłączki, świergotki, lilianki, modrolotki, nimfy, faliste, drobna egzotyka, barabandy
Lokalizacja: Knurów
Kontakt:

#2

Post autor: Al » sob lip 28, 2018 14:21

co robić ? - isć do weta, może mieć stan zapalny trzeba podawać leki

krzysiekb321
Posty: 10
Rejestracja: śr lis 12, 2014 11:44
Ptaki które hoduję: Nimfa

#3

Post autor: krzysiekb321 » ndz lip 29, 2018 13:56

Jestem umówiony na jutro. Niestety w mojej okolicy weterynarze nie zajmują się ptakami. Dopiero przez znajomą udało się namierzyć weterynarza który ma doświadczenie. Stan zapalny pewnie ma bo nóżki cały czas ma bardzo ciepłe.

krzysiekb321
Posty: 10
Rejestracja: śr lis 12, 2014 11:44
Ptaki które hoduję: Nimfa

#4

Post autor: krzysiekb321 » pn wrz 10, 2018 08:09

No niestety papudze nie jest lepiej. Dostał witaminy na wzmocnienie i lęk na dnie moczanową. Lekarz nie wie co więcej zrobić. Ktoś ma może jakiś pomysł? Z tą dną to stwierdził że mało prawdopodobne dlatego że ma chore tylko stawy w nogach.

kubusia
Posty: 11
Rejestracja: pn paź 01, 2018 19:06
Ptaki które hoduję: nimfa

#5

Post autor: kubusia » pn paź 01, 2018 19:50

Jak papuga? Moja żyje z krzywymi nóżkami już 4 lata... weterynarz stwierdził, że to ze starości...teraz ma 19 lat i niestety sobie zrobiła coś poważniejszego z nogą. Szukam dobrego weterynarza (mój post)

Awatar użytkownika
WOJTEKZ
-#Administrator
-#Administrator
Posty: 1443
Rejestracja: sob wrz 16, 2006 15:12
Ptaki które hoduję: ALEKSANDRETTY OBROŻNE i kilka innych gatunków papug
Lokalizacja: ŁÓDŹ
Kontakt:

#6

Post autor: WOJTEKZ » pn paź 01, 2018 19:54

To że ktoś mówi iż trzyma ptaki przez 20 lat , wcale nie oznacza że ma o nich jakieś pojęcie. Pamiętajmy że uczymy się przez całe życie.
Pozdrawiam
zawadzki112@poczta.onet.pl
GG 7481455

krzysiekb321
Posty: 10
Rejestracja: śr lis 12, 2014 11:44
Ptaki które hoduję: Nimfa

#7

Post autor: krzysiekb321 » pn lis 26, 2018 23:18

Niestety moja papuga właśnie zdechła mi na rekach. Mam wyrzuty ze sam się mogłem do tego przyczynić. Z tygodnia na tydzień choroba zaczęła postępować. I to samo zaczęło jej dziać się na skrzydłach. Poruszała się przy pomocy dzioba. Ostatnie 2tygodnie bardzo domagała się żeby trzymać ją na rekach. Wydawała piski przypominające płacz jak chciała żeby ja wziąć .Dzisiaj bardzo mało jadła. Po południu postanowiłem posprzątać jej spód klatki(bo góra już była nie potrzebna) a ją wykapać. Niestety dostałem ją kilkuletnią i sama nie była przyzwyczajona do kąpieli. Wstawianie miseczki z woda nie pomagało. Kąpałem ją już wiele razy bez żadnych detergentów a potem zawijałem w ręcznik i suszyłem suszarka do włosów. Bardzo to lubiła. Dzisiaj tak samo. Niestety po jakichś 10 minutach suszenia, kiedy była już praktycznie sucha zaczęło jej wykręcać łapki i koniec... . Czuje się potwornie. Jeśli ktoś myśli że to tylko zwierzę jest w wielkim błędzie. Była ze mną w najgorszych momentach mojego życia. Dostałem ją zostałem zupełnie sam. Dopiero ja trzymałem a teraz jej nie ma. Nie wiem nawet ile miała lat bo poprzednia właścicielka był tak zajęta sobą że nie wiedziała kiedy ja dostała. Ale na pewno kilkanaście. Mam wielki żal do siebie że nie poświęciłem jej ostatnio tyle czasu ile potrzebowała. A szczególnie dzisiaj, kiedy mnie wołała. Tylko jeszcze na nią wrzasnąłem. Na pewno się nie zadławiła wodą, ale myślę ze po kąpieli mogła dostać jakiegoś szoku termicznego. Mimo że na pewno nie było jej ani za zimno ani za gorąco. A że była słaba niestety nastąpił koniec. Nie wiem czy mogłem to przewidzieć. Wydaje mi się jednak że jeszcze kilka dni może tygodni by pożyła. Albo i dłużej. Mamy jeszcze falistą, którą kupiliśmy na wakacjach z woliery po to żeby ją uratować.. Ale następnej już nie chce na pewno bo żadna inna jej nie zastąpi, a patrzeć jak coś marnieje i gaśnie w oczach nie miałbym już raczej siły. Po tej pozostał mi tylko ból, którego nie pozbędę się bardzo długo.
Załączniki
20161021599.jpg

krzysiekb321
Posty: 10
Rejestracja: śr lis 12, 2014 11:44
Ptaki które hoduję: Nimfa

#8

Post autor: krzysiekb321 » wt lis 27, 2018 14:18

Dziś mam różne myśli co mogło się stać i staram się przypomnieć przebieg sytuacji. Nie wiem czy powodem nie było to że chciałem wysuszyć jej nogi i piórka pod skrzydłami i przekrecilem ja na dłuższą chwilę na plecy. Wydaje mi się że od tamtego momentu zaczęła slabnąć. I po przekreceniu jeszcze chwilę żyła ale już miała spowolnione ruchy. Pewnie nie miała siły żeby dać znać że jej nie tak a mi nawet przez myśl nie przeszło że to może jej zaszkodzić. Głupi tepy łeb! Niby sama często w klatce wchodziła na sufit i wisiała do góry nogami. Ale wtedy była jeszcze w dobrej kondycji.

Awatar użytkownika
Krysia-
-#Administrator
-#Administrator
Posty: 1633
Rejestracja: sob wrz 16, 2006 16:06
Ptaki które hoduję: Haszunia i jego heterę
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

#9

Post autor: Krysia- » wt lis 27, 2018 16:22

Krzysiek, ja wiem że to boli bo niegdyś moja ukochana nimfa Zuzia też zeszła z tego świata na moich rękach..... też się do mnie tuliła, szukała ratunku... ja wówczas wiedziałam że ma wodobrzusze i kres życia nastąpi wcześniej niż później.....
Teraz już nie dojdziesz dlaczego tak się stało, trzeba to przeżyć niestety :(

krzysiekb321
Posty: 10
Rejestracja: śr lis 12, 2014 11:44
Ptaki które hoduję: Nimfa

#10

Post autor: krzysiekb321 » wt lis 27, 2018 16:47

Nie mogę sobie wydarować że mogło to się stać przez moją nieudolność czy zaniedbanie. Zdaje sobie sprawę że były to i tak najprawdopodobniej jej ostatnie dni bo gineła w oczach. Przez lata i ja i inni daliśmy o nią jak mało kto. Mogę policzyć na palcach ręki dni kiedy była zamknięta w klatce. Przez to w sumie tak i mi i żonie jej brakuje. Nawet jak miała znieść jajko to nie poleciała do klatki na której sobie siedziała tylko przyleciał na łóżko i wlazła mi pod kołdrę. A ostatnio to już w ogóle garnela się do człowieka i okazywała z tego powodu duże zadowolenie. Za mało zrobiłem, za bardzo się posluchalem ludzi ze stawow u ptaków się nie leczy, za długo zbierałem się że znalezieniem innego weterynarza i na koniec być może przyspieszył jej koniec. Teraz oczywiście zrobiłbym o wiele więcej... . Ale niestety.

Awatar użytkownika
Al
Posty: 1484
Rejestracja: pt paź 05, 2007 15:30
Ptaki które hoduję: nierozłączki, świergotki, lilianki, modrolotki, nimfy, faliste, drobna egzotyka, barabandy
Lokalizacja: Knurów
Kontakt:

#11

Post autor: Al » wt lis 27, 2018 17:08

na przyszłość, nie kąpiemy ptaka gdy sam tego nie chce, jedne nimfy się kapią inne unikają wody , jak nie chce trzeba to uszanować. ptak jak sam piszesz miał swoje lata, wiec mogł paść z przyczyn naturalnych

krzysiekb321
Posty: 10
Rejestracja: śr lis 12, 2014 11:44
Ptaki które hoduję: Nimfa

#12

Post autor: krzysiekb321 » wt lis 27, 2018 18:25

O kąpaniu wiem. Ale niestety z racji swojej choroby bardzo się budził. I raz na 2 miesiące trzeba było to robić. Bo miał normalnie brudne czarne pióra. Poza tym lubił to. Nie potrafił jednak sam się wykąpać w postawionej wodzie na różne sposoby. Ale widać było kiedy tego potrzebuje. Kilka lat to robiliśmy, potem zawsze sam sobie poprawiał i moscił piórka. Oczywiście uwazalismy żeby nie nalac mu wody do dziubka, żeby woda nie była ani za zimna ani za ciepła. Z suszeniem suszarką było tak samo. Zawsze grzecznie czekał aż się skończy. A ja trzymałem go na golej ręce żeby kontrolować czy nie dmucham za gorącym powietrzem. Tak było i tym razem. Już go wysuszylem przez jakieś 10 minut. I dopiero gdy go przekrecilem odwrotnie żeby wysuszyć piórka pod skrzydłami zaczęło mu wypychac nóżki do przodu. Ja zorientowałem się dopiero po dłuższej chwili że coś jest nie tak. Ale niestety za późno. Przepraszam za takie gledzenie ale to był praktycznie członek rodziny ze stratą którego nie sposób się pogodzić. Masz rację w tym co piszesz o przyczynach naturalnych. Pozycja do góry nogami przez chwilę nie jest przecież dla takiej papugi niczym nadzwyczajnym. Zawsze miał wilczy apetyt a przez ostatnie dni mało jadł, wapienka to już w ogóle nie skubał. Tak samo dużo dłużej spał że aż sprawdzalismy z żoną czy żyje. Ale w takiej wchwili ma się świadomość że zrobiło się za mało. Ogólnie to miałem dużo zwierząt w życiu przez 40 lat ale z tym ptaszkiem byliśmy zżyci jak z żadnym innym zwiarzakim i dlatego nie mogę dojść do siebie. Był i obiektem żartów, zabaw i zwracalismy się do niego osobowo jak do człowieka. Nigdy nie zapomnimy tupania jego małych nużek po panelach kiedy szedł do kuchni jak żona gowowała obiad. Zawsze był przytulny kiedy sam potrzebował i kiedy my tego potrzebowaliśmy. Nigdy na siłę. Był jak pies. Dziękuję za wysłuchanie. Więcej nie gledze.

Awatar użytkownika
Krysia-
-#Administrator
-#Administrator
Posty: 1633
Rejestracja: sob wrz 16, 2006 16:06
Ptaki które hoduję: Haszunia i jego heterę
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

#13

Post autor: Krysia- » wt lis 27, 2018 18:57

A ględź dobry Człowieku jeśli Ci to jakąś ulgę przyniesie. Znam ten ból ..... przeżyłam to samo .... Już tyyyyyle lat jak jej nie ma a ciągle mi jej brakuje :(
Zuzia na wigilijnym stole :(
Załączniki
Zuzia1.jpg

krzysiekb321
Posty: 10
Rejestracja: śr lis 12, 2014 11:44
Ptaki które hoduję: Nimfa

#14

Post autor: krzysiekb321 » wt lis 27, 2018 19:44

Dziękuję za zrozumienie. Przez chwilę myślałem że to moja. Niestety nasza w żaden sposób nie chciała zjeść czegokolwiek zielonego i myślę że to też w dużym stopniu przyczyniło się do utraty zdrowia. Ktoś dostał ją jako nietrafiony prezent i jak mu przeszkadzała to wynosił ją z klatką podobno nawet dopiwnicy. Ja dostałem ją potem jako kilkuletnią i już nie sopsób było zmienić nawyki żywieniowe. Dopiero u mnie jak zaczęła znosić jajka okazało się że to samica bo nawet przez tyle lat myśleli że samiec.

Awatar użytkownika
Raffy
Posty: 154
Rejestracja: sob wrz 16, 2006 21:58
Ptaki które hoduję: Mała australia
Lokalizacja: Gdańsk

#15

Post autor: Raffy » sob gru 01, 2018 20:48

Ja też miałem swoją oswojoną nimfę, znajdę z ulicy - niektóre osoby z forum pewnie ją kojarzą. Znalezniona jako dorosła na ulicy, był Edkiem a okazała się Edką :) Przeżyła u nas 10lat ponad, po prostu pewnego dnia znalazłem ją martwą. Byłem w takim szoku, że nic z siebie nie wydukałem tylko ją zakopałem. Minęły 4lata, nadal nie wiem co o tym myśleć

Obrazek
Obrazek


A w tym roku odleciał Jaskier po 10latach, po prostu gasł - badania nic nie wykazywały, sekcja nic nie wykazała - wszystko na nic, jedynie został po sekcji spalony, nawet jego czeskiej obrączki nie mogłem odzyskać
Obrazek
Trochę tego jest ;)

ODPOWIEDZ

Wróć do „-Żywienie-zdrowie-hodowla nimf”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość