Kiedy pierwszy raz iść z żako do weterynarza ?

Będziemy omawiać co zrobić żeby nasza papuga żako czuła się bardzo dobrze- i jak zadbać o to żeby dożyła z nami razem ( 80-lat )

Moderatorzy: wojtek, misia458, Krysia-, WOJTEKZ, GoldAngelo, Boguśka, Grzegorz

mag
Posty: 36
Rejestracja: czw lut 10, 2011 13:19
Ptaki które hoduję: żako kongijskie
Lokalizacja: warszawa

Kiedy pierwszy raz iść z żako do weterynarza ?

#1

Post autor: mag » wt cze 14, 2011 09:13

Dyskusja wydzielona z tematu http://aleksandretta.pl/forum/viewtopic ... sc&start=0
pysia34 możesz napisać kiedy pierwszy raz iść z żako do weterynarza ? Mam go ponad 2 miesiące , żakuś ma 5 miesięcy, jest zdrowy , kupki tak jak piszesz czasem nieregularne pewnie dlatego,że je wszystko co mu dam(warzywa,owoce,kiełki, suche i namoczone ziarno), próbuje nowe rzeczy bez oporów. Chodzi mi o jakieś standardowe badania, dopiero jak skończy rok?
Ostatnio zmieniony wt cze 14, 2011 20:16 przez mag, łącznie zmieniany 1 raz.
mag

Pietrek
lekarz weterynarii
Posty: 49
Rejestracja: sob lis 06, 2010 11:54
Ptaki które hoduję: żako
Lokalizacja: łódzkie

#2

Post autor: Pietrek » wt cze 14, 2011 10:11

Witajcie!
Pysia straciła cierpliwość !!! A tak zupełnie poważnie- ma rację.mag, To jest pytanie co najmniej dziwne. Odpowiedź jest prosta- jak zauważysz zmiany odbiegające od codziennej normy- czyli- spadek masy ciała, CUCHNĄCE odchody, nagła zmiana ich jakości, duszność itp, no, chyba, że nie masz porobionych testów, które obecnie są standardem. W przeciwnym razie, po diabła stresować zwierzę????
zako kuki, nie przejmuj się, jak już mówiłem, dla własnego spokoju zrób badania odchodów w kierunku pasożytów, bakterii i grzybów. Ucz jeść ptaszora owoców, liści, jest tego obecnie w bród. Warto, to sie opłaci.
Pamiętać należy, że jeśli mamy dostęp do dużej gamy owoców i warzyw, należy je podać. Jasne, że części nawet nie tknie , połowę potnie, ale przynajmniej poliże. Takim postępowaniem dajemy możliwość rozsmakowania się w czymś. Ponadto- dziś lubię to, a jutro co innego. Mając papugę należy zdawać sobie sprawę, że sporo jedzonka pójdzie w kosz.
Co do odchodów- zależnie od tego co zje takie będą. Jeśli nie cuchną, jeśli ptak nie ma utraty masy- należy przejść do porządku dziennego. Mało ruchu, dużo chociażby cytrusów- bedą rzadkie. Dużo ruchu, dużo cytrusów- będą bardziej związane, mało soczystości, upał dużo wody mało ruchu, mogą być rzadsze, a jak dużo ruchu- już się zwiążą.
Na koniec dla ciekawskich- Baśka ma ósmy miesiąc. Je rozmaicie- ostatnio zarypała żonie kawałek( ale maleńki, tak na jeden dziobasek) szynki parmeńskiej. Nie krzyczcie- wiem, sól i te rzeczy... Piszę to, by zwrócić uwagę, że pański stół dla naszych podopiecznych to nieomal guru i trzeba uważać ;). Nadal ćwiczy sylaby i wokale. Niestety, nauczyła się histerii Lesia( to taki mało intelektualnie rozwinięty grzywacz), który dla porządku od czasu do czasu dostaje wpierdy od stetryczałego, starego foksa.
Uśmiechnijcie się. Pozdrawiam.
P.

mag
Posty: 36
Rejestracja: czw lut 10, 2011 13:19
Ptaki które hoduję: żako kongijskie
Lokalizacja: warszawa

#3

Post autor: mag » wt cze 14, 2011 10:22

pietrek pytanie nie jest co najmniej dziwne . Gdzieś w postach przeczytałam, że raz na rok należy robić badania nawet jeśli papuga jest zdrowa - stąd moje pytanie kiedy pierwszy raz do weterynarza ( przeczytaj dokładnie mój post )
mag

Pietrek
lekarz weterynarii
Posty: 49
Rejestracja: sob lis 06, 2010 11:54
Ptaki które hoduję: żako
Lokalizacja: łódzkie

#4

Post autor: Pietrek » wt cze 14, 2011 11:01

mag, piszesz: `żakuś ma 5 miesięcy, jest zdrowy `.Wizyta u lekarza jest stresem. Żako, to wyjątkowo wrażliwe psychicznie ptaki. Czy jak nam nic nie dolega idziemy sobie do lekarza??? Pomijam profilaktykę. Jaki jest sens pobierania krwi i oznaczania poziomu jonów, skoro zwierzak rozwija się dobrze? Po co badać enzymy, skoro nie ma jakichkolwiek objawów wskazujących na schorzenia? Pamiętajmy, że przy bardzo szybkim metabolizmie ptaków objawy są szybkie, i dziś robiąc badania będzie wszystko dobrze, a za trzy dni ptak może być już chory. Jasnym jest, że badania wirusologiczne- owszem, zwłaszcza jak ich nie było, bądź gdy bywasz w miejscach, gdzie jest prawdopodobieństwo zawleczenia choróbska(sklepy zoo z papużkami falistymi, giełdy , ptaszarnie).
Czemu tak właśnie piszę? Bo z lekka mnie przeraża encyklopedyczno- algorytmiczne podejście do tematu. Ktoś kiedyś ładnie napisał, włącz rozum, wyłącz TVN ;). Przepraszam za cyniczne poczucie humoru, ale tak już mam :):):) Mam nadzieję, że nie urażam. Pamiętajmy, że zapewnienie szczęścia zwierzakowi, to nie wieczne jego badanie, a stworzenie warunków- tych fizycznych, i tych psychicznych.
Pies, kot, to inny metabolizm i inna mentalność. Tu kamuflaż choroby może trwać długo. Gady- jeszcze trudniej, bo objawy są nagłe i to już w stadium zaawansowanym- ale w tym przypadku mamy do czynienia z powolnym metabolizmem. Ptak robi wszystko szybko, a my, jako opiekunowie mamy obowiązek nauczyć się ptaka.
Może to dziwne, co piszę, ale w zawodzie siedzę już bardzo wiele lat, wystarczająco dużo, by mieć pokorę wobec natury. Pokorę, która pozwala na zasadne korzystanie ze współczesnej wiedzy. Jestem zwolennikiem szeroko pojętej prewencji, rozsądku i rozwagi w doborze zawodowych poczynań.
Tom się bidula natłumaczył :)
P.

pysia34

#5

Post autor: pysia34 » wt cze 14, 2011 11:15

Nie jest określone kiedy iść do lekarza. Ja przyjęłam prostą zasadę, kiedy ptak trafia do mnie robię kompleksowe badanie pod kątem wirusów, ptasi profil, żeby poznać aktualny stan zdrowia zwierzęcia, również przydać to się może w odniesieniu do sprzedającego, gdyby były jakiekolwiek wątpliwości w czasie późniejszym -kilka nauczek na forum już jest :(
Obrazowanie stanu zdrowia nowokupionego ptaka jest również ważne w odniesieniu do innych domowych ptaków , które ja akurat posiadam i w moim domu przebywają.
Takie badanie na dzień dobry stanowi dobry punkt porównawczy. Dodatkowo nadmienię, że nie zawsze po ptaszku widać wszystko. Ostatnio w grupy kilkunastu dużych ptaków wzięłam do badania kontrolnego jednego samczyka lory który ma zmiany skórne oraz zdrową samiczkę, która się z nim w jednym transporterku nie kłuci. Jakież było moje zdziwienie, kiedy okazao się , że samica ma zaawansowaną megabakterioze i nie straciła ani grama wagi kontrolowanej na przestrzeni pół roku!
Uważam więc, ze nie zawsze uda się zobaczyć wszystko gołym okiem :-(
Więc warto badać kontrolnie co jakiś czas powiedzmy rok dwa, a zawsze kiedy wystąpią jakiekolwiek niepokojące objawy -natychmiast po ich zaobserwowaniu.

Pietrek
lekarz weterynarii
Posty: 49
Rejestracja: sob lis 06, 2010 11:54
Ptaki które hoduję: żako
Lokalizacja: łódzkie

#6

Post autor: Pietrek » wt cze 14, 2011 11:33

Ojoj, jeśli chodzi o AGY, zdania są podzielone. Jak zwykle- szkoła falenicka i otwocka :). Macrorhabdus, wydalany z kałem, bytuje w żołądkach papug jako komensal i nie musi być patogenem. Każda zresztą flora symbiotyczna w danych warunkach może stać się patogenna. To zależy od wielu czynników. Jak mówisz- ptak nie ma wymiotów, jest okazem zdrowia. Teraz więc pytanie- czy grzyba należy zniszczyć, czy też nie.
Należy bowiem brać pod uwagę rozchwianie homeostazy i ewentualne rozbujanie chociażby infekcji bakteryjnej. Czyżbyśmy zboczyli z tematu??? Chyba nie??? :mrgreen:
Muszę się wytłumaczyć, bo mnie znielubicie ;-) . Wszystko zależy od kontekstu. Teraz jestem poważny. W przypadku pysi ma to sens, ponieważ ma sporo ptaków i rotację.Tu problemem jest stado i badania są konieczne. Troszkę inaczej spojrzeć należy, gdy ktoś ma jednego, dwa czy trzy ptaszory jako pupile. Tutaj ważny jest dokładny wywiad- czyli mądry dochtorek, który wie o co i jak zapytać.
Połączyłam oba posty
Ostatnio zmieniony wt cze 14, 2011 19:59 przez Pietrek, łącznie zmieniany 1 raz.
P.

pysia34

#7

Post autor: pysia34 » wt cze 14, 2011 19:26

Pietrek super jest jak ktoś potrafi ocenić stan ptaka na oko, ale niestety większość ludzi nie kontroluje wagi i niestety nie umie patrzeć :-(
Zuźka miała bardzo liczne megabakterie więc w tym przypadku należało ptaka bezwzględnie wyleczyć , obrazował stan zapalny również ptasi profil krwi. W stadzie miały jeszcze dwa ptaki megabakterie średnio liczne i te również były leczone pozostałe miały pojedyńcze i te nie były leczone. Dodam , że Zuzia przeszła kurację 5 dniową, pozostałe dwa ptaki 3 dniową i to w zupełnosci wystarczyło żeby wytłuc doszczętnie niemieckim lekiem całą megabakterie :-)
O dziwo pozostałe ptaki którym nie był podawany lek również wyzbyły się nawet tych pojedyńczych grzybków. Siła sugestii? :-) czy moze kwestia tego że prawie wszystkie siękarmią więc w ślinie mają zapewne śladowe ilości leku który mógł również na inne podziałać :-)

Uważam , że warto nawet sobie co jakiś czas sprawdzić stan krwinek bo to poerwsze daje pogląd na stan organizmu nawet jeśli nie słaniamy się na nogach :-)
Co do gliny i węgla pominę ten temat tym razem w odniesieniu do infekcji a co do homeopatii to podobnie jak Pietrek uważam że robi tyle samo co dobre samopoczucie ... własne :-)

ODPOWIEDZ

Wróć do „-Troska o zdrowie/pierwsza pomoc-”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości