Obrazek

Resocjalizacja uczłowieczonej papugi

czyli jak postępować z papugą

Moderatorzy: wojtek, misia458, Krysia-, WOJTEKZ, GoldAngelo, Boguśka, Grzegorz

Awatar użytkownika
PawelHH
Posty: 221
Rejestracja: wt mar 02, 2010 10:26
Ptaki które hoduję: różne
Lokalizacja: Lublin
Kontakt:

Resocjalizacja uczłowieczonej papugi

#1

Post autor: PawelHH » śr gru 29, 2010 18:20

Jest to relacja, która pojawi się na serwisie www.epapugi.net w kosmetycznie innej wersji, ale jako, że wydaje mi się, że na naszym forum może komuś pomóc taki tematm, pragne zamieścić swoje przeżycia także tu, zamiast dawać linka do obcej strony ;-)

Poniższy tekst nie jest stuprocentową receptą na to jak połączyć uczłowieczoną papugą z inną. Jest to relacja z tego jak udało mi się tego dokonać z – według mnie – trudnym przypadkiem, nimfą, która ponad 10 lat była sama i człowieka uważała za swojego partnera, a siebie za członka stada – rodziny. Papuga była na tyle przyzwyczajona, że chodziłem z nią na spacery po dworze, bez przycinania lotek, lub innych zabiegów, ale to już temat na oddzielny artykuł.
Zacznę od tego, że Franka kupiłem kiedy skończyłem 3 klasę podstawówki, więc 3 lata do szóstej klasy + 3 lata gimnazjum + 3 lata liceum + 4,5 roku studiów do chwili obecnej (zima 2010) daje 13 lat z hakiem no i jakis czas zanim paput znalazł się w sklepie. Przez ten czas wydawało mi się, że ptak w pełni się uczłowieczył, zachowywał się, jakby zupełnie zapomniał o prawdziwych korzeniach, był członkiem rodziny.
Każdy kto ma bardzo oswojoną nimfę, dobrze wie co to znaczy – papuga stara się być stale z człowiekiem, żąda jego kontaktu, co potrafi okazywać nawet agresją, może siedzieć całymi dniami na ramieniu czy głowie, koniecznie musi jeść to co właściciel, a drapanie po główce najlepiej jakby nigdy się nie kończyło. Bywa to sympatyczne, ale w znacznie większej mierze jest to męczące i baaardzo nudne. I przede wszystkim jest to niekomfortowe dla samego ptaka, gdyż człowiek mimo najlepszych chęci, nigdy nie będzie w stanie zaspokoić wszystkich jego społecznych potrzeb.
Mając to co napisałem wyżej na względzie, uznałem, że warto by było podjąć próbę sparowania Franka z inną nimfą. Główną obawą był wiek mojego pupila. To, że większość życia spędził z człowiekiem odstraszało mnie. Jednak podjąłem się tego zadania. Zaznaczam, że moje działania różniły się od zalecanych zazwyczaj przy łączeniu nie znających się papug, ale na szczęście poskutkowały.
Odosobnienie.
Główną przyczyną tego, że podjąłem się ostatecznie resocjalizacji Franka, był fakt, że reagował na swoje odbicie w lustrze. Wyśpiewywał do niego (jeśli je gdzieś dostrzegł, w klatce oczywiście nie było lusterka), zalecał się, więc uznałem to za pewien pozytyw, wskazujący że chociaż wygląd nimfy budzi w nim jakieś emocje. Pierwszą częścią mojego planu było „osamotnienie” samczyka. Nie jest to na pewno przyjemne ani dla samej papugi, ani dla właściciela, więc podczas procesu resocjalizacji najlepiej wyzbyć się zbyt emocjonalnego stosunku do papugi i traktować ją, jak i inne - przedmiotowo.
Franek został zamknięty w swojej klatce, postawiony w kącie pokoju, a kontakt z nim ograniczony do wymiany pokarmu i wody. Nimfa nawoływała długo, strasznie zabiegała o jakikolwiek kontakt, ale go nie otrzymywała. Po jakimś czasie, musiała dać upust swoim emocjom i zaczęła zalecać się do martwych przedmiotów typu karmniki, kłosy. I o ten efekt chodziło. Miałem zamiar tak osamotnić papugę, by jakikolwiek kontakt był dla niej szczytem pragnień – i w związku z tym, by po wprowadzeniu drugiej nimfy akceptacja pojawiła się od razu.
Połączenie.
Przy łączeniu papug zaleca się aby klatki obydwu ptaków stały początkowo obok siebie, by zwierzaki stopniowo poznawały się, oswajały ze swoją obecnością, potem spotykały na wspólnych lotach, by wreszcie wrócić razem do jednej klatki i żyć w zgodzie i miłości. A tam - Franek był za długo sam, by bawić się w coś takiego, zwłaszcza, że może zdarzyć się, że drugiej nimfy nigdy nie zaakceptuje, a wtedy próby łączenia mogą ciągnąć się w nieskończoność.
Franek poznawał partnerki/partnerów metodą szokową, nie widział ich wcześniej ani one jego i od razu były puszczone razem. Założenie było takie – albo uczucie pojawia się od razu, albo nie i wtedy szukamy nowej nimfy, która zauroczy moją papugę w jednej chwili (tutaj też trzeba postępować przedmiotowo, bo nie jest to miłe, by co chwilę kupować nową papugę, przywiązywać się i następnie ją sprzedawać).
Pierwszą nimfą, którą poznał Franek był młodziutki standardowy samczyk. Miałem możliwość trzymania go przez pewien okres czasu, więc uznałem go za idealnego „testera” dla mojej papugi. I przy nim, moja metoda okazała się strzałem w dziesiątkę. Franek od razu po ujrzeniu przybysza, zaczął wyśpiewywać wszystkie znane mu piosenki, gwizdać przybyszowi wprost do zakrytego piórami ucha. Gość z początku zdawał się przytłoczony cała sytuacją, ale z dnia na dzień coraz bardziej akceptował natarczywe próby zakumplowania się, i po kilku dniach nawzajem z Frankiem czyścili sobie pióra, wspólnie wyjadali dziury w ścianie. Mile zaskoczony po jakimś czasie oddałem samczyka, wierząc, że kiedy teraz kupię następną papugę, mój paput bez problemu ją zaakceptuje. (Nie jest to słuszne posunięcie, i do niego nie zachęcam – jeśli papuga już raz zaakceptuje drugą najlepiej zostawić sytuację „jak jest”. Zdaje tutaj jedynie relacje z moich prób, a to posunięcie uważam za błędne akurat)
Tak się jednak nie stało. Następne dwie nimfy (była to zarówno samiczka jak i samczyk), nie wzbudziły we Franku większych emocji. Czasem coś podśpiewywał, ale szybko tracił zapał i papugi były traktowane jako ruchome elementy otoczenia. Więc i one zniknęły z mojego domu, ja zaś uznałem że coś co na pewno poruszy Franka to seks, więc wziąłem się za poszukiwania dorosłej samiczki.
I ten pomysł również wypalił. Trafiła do mnie pięcioletnia samiczka albino, którą moja nimfa „pokochała” od pierwszego wejrzenia – z wzajemnością. Papuga była dojrzała i wiedziała jak reaguje się na samcze zaloty, zawsze nadstawiając się do kopulacji - co tylko cementowało ptasi związek. Kiedy wydawało się, że wszystko pięknie się ułoży , ze moja papuga znalazła swoją miłość, którą mocno pokochała, ta rozbiła się o ścianę. Szczegóły wypadku pominę, jednak zakończył się on śmiertelnie.
Pech to pech, trzeba było nadal szukać partnerki.
Franek, następnej samiczki, wprawdzie młodej ale zawsze płci przeciwnej, nie zaakceptował. Uznałem, że być może trzeba poszukać następnego albinosa, bo wszak taką papugę moja nimfa wybrała sobie na partnerkę i może efekt wizualny odniesie sukces? Tak się jednak nie stało, młody samczyk albino okazał się niewypałem (chociaż on sam bardzo mocno zalecał się do Franka) i koniec końców wylądował u Hebi
Szczęśliwy finał
Następna i ostatnia była cynamonowa perłowa samiczka, która znosiła samotnie jaja. Dostałem ją od pewnych sympatycznych państwa. Franek nie od razu ją polubił, ale i tak relatywnie szybko. Ptakom zaczęło zbierać się na amory, i wyszukiwały sobie dziupli po różnych miejscach w pokoju, co było ostatecznym i wielkim sukcesem. Więc w końcu zawisła w klatce budka, by całkowicie scementować związek i dać „wyżyć” się samiczce którą szalenie ciągnęło do lęgów. Pojawiły się jajka, co zaskoczeniem nie było, zaskoczeniem było to, że okazały się zapłodnione. Wykluły się dwa dzieciaki, jednak pierwszy padł nie karmiony po 1-1,5 dnia, i bałem się że może to spotkać następnego, bo płodność płodnością, ale Franek być może nie ma instynktu do karmienia, więc szykowałem się na ręczne. Ale szczęściem, drugi pisklak rośnie.
W chwili obecnej dzieciak wygląda z budki i na dniach powinien wyfrunąć. Miłość między parką kwitnie, wszystko robią razem, i chociaż Franek ma dosyć egoistyczny i niełatwy charakter, ptaki często wzajemnie się czyszczą i darzą uczuciem. Mój samczyk okazał się także naprawdę dobrym ojcem, troszczy się o pisklę, nie przejawia ku niemu żadnych oznak agresji, piórek mu nie wyskubuje, a każdego człowieka, który zbytnio zbliży się w obręb budki czeka spotkanie z jego dziobem.
Jest to dla mnie osobisty sukces, Franek ponad 10 lat był sam, nie dawał opuścić siebie na chwilę, a teraz nie dość że ma partnerkę to udało mu się odbyć w wieku 14 lat udane lęgi. Uważam że na połączenie papug nigdy nie musi być za późno, trzeba tylko wybrać odpowiednią metodę.

Awatar użytkownika
Krysia-
-#Administrator
-#Administrator
Posty: 1619
Rejestracja: sob wrz 16, 2006 16:06
Ptaki które hoduję: Haszunia i jego heterę
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

#2

Post autor: Krysia- » wt sty 25, 2011 07:58

Ja bym tego nie nazwała ,,resocjalizacją" tzw uczłowieczonej papugi . Całkowitego oswojenia ptaka, który na zasadzie absolutu zaufał włascicielowi w żaden sposób nie można nazwać uczłowieczeniem.
Bo czymże tak naprawdę jest to ,,uczłowieczenie? Nauczeniem czytania, pisania, działań matematycznych, rozsądnego myślenia, przewidywania co by było gdyby, prania, sprzątania, załatwiania fizjologicznych potrzeb w wc, karania i nagradzania , wspólnych zakupów czy choćby wypadów na dyskotekę lub piwo, ......... etc. bo min. takie zajecia wykonuje człowiek ??????
To, że papugi wykonują jakieś wyuczone zachowania, jest zwykłą tresurą, nawykiem, wyuczeniem , niczym wiecej - żadne uczłowieczenie.
Słowo ,,uczłowieczenie ", to zwykły, utarty, nie mający nic wspólnego z zajęciami ludzi slogan .

Samo połaczenie samotnego osobnika z drugim osobnikiem w w/w przypadku zakrawa wręcz na koszmar. Jak można z dnia na dzień oswojonego, ufnego nic nie rozumiejącego ptaka zamknąć w klatce i odstawić w kąt jak niechcianą zabawkę w dodatku cierpliwie znosząc jego natarczywe nawoływania ?!
Dobrze, że choć nie polecasz takich sposobów ........ a Twój przypadek (raczej WYPADEK ) niech będzie nauczką dla innych.

Swego czasu (jeszcze nie mając wiedzy ale już z doświadczeniem przy parce falistych)) kupiłam młodziutką ale już w pełni samodzielną nimfę lutino. Nie oswajałam jej na siłę. Czekałam aż sama zapała chęcią bliższego kontaktu. Trwało to pół roku a moze i dłużej. Pewnego dnia sama wylądowała mi na głowie, a potem było już coraz lepiej i śmielej. Nie była zamykana w klatce gdy wychodziłam na 8 godz. do pracy. Nigdy żadnych zniszczeń..... Doszło do tego, że gdy wracałam z pracy, wchodziłam w korytarz bloku prowadzący do mieszkania, Zuzia już radośnie popiskiwała, zupełnie jak psiak ...... Ledwie otwierałam drzwi mieszkania, ona już do mnie frunęła......
Samotna była przez 4 czy 5 lat, aż zaczęła sypać jajkami. Ktoś z innego forum oddawał samczyka więc wzięłam. Miłość od pierwszego wejrzenia bez potrzeby trzymania w dwóch oddzielnych klatkach dla tzw przyzwyczajenia się osobników. Nigdy do żadnej utarczki nie doszło, była tez trójka dzieci ............ Zuzia (dosłowna przylepka) była i ze mną, i z partnerem, i wychowała pisklęta. Nigdy nie zdziczała .....
Potem były barabandy. Początkowo samotny samczyk przez chyba 1,5 roku. Potem różne w dziejach szukanie samiczki....... W końcu scaliła się parka i również wzajemna akceptacja od pierwszego spojrzenia.
W międzyczasie z zupełnego przypadku trafił do mnie niebieski, gadający falistek. Ktoś by zapewne nazwał to ,,uczłowieczeniem" bo papużka totalnie oswojona, gadała jak najęta. Że nigdy nie uda się go połączyć z ptakami własnego gatunku bo ptak nie wie co to drugi falistek.........
Nic bardziej mylnego i takie myślenie, to wierutna bzdura, z którą należy raz na zawsze skończyć i nie powielać takich farmazonów. :!:
Falistek trafił do stadka własnego gatunku. Wiem, że zadomowił się bez żadnego problemu i wcale nie czuł się ,,jak człowiek" lecz jako normalna papużka. Zapytajcie Hebi (bo do Niej trafił falistek) a zapewne coś więcej o tym opowie.

Inną sprawą jest również błędne myślenie, że ręcznie karmione ptaki nigdy się nie rozmnożą. Przykład jest tu http://aleksandretta.pl/forum/viewtopic.php?t=2121

Anka
Posty: 216
Rejestracja: sob lis 04, 2006 16:42
Ptaki które hoduję: amazonka mączna
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

#3

Post autor: Anka » wt sty 25, 2011 09:52

Dla mnie uczłowieczanie kojarzy się z wygłupieniem papugi. Mam swoją papugę od 8-miu lat i nie pozwoliłam, by nadmiernie przyzwyczaiła się do mnie wyłącznie.

Krysia podpisuję się obiema rencami pod tym, co napisałaś ;-)
Anka

zanim kupi sie papugę, dobrze jest poczytać i zapoznać się ze wszystkim, aby pózniej nie pisać, że nagle wykryto alergię....

Awatar użytkownika
PawelHH
Posty: 221
Rejestracja: wt mar 02, 2010 10:26
Ptaki które hoduję: różne
Lokalizacja: Lublin
Kontakt:

#4

Post autor: PawelHH » wt sty 25, 2011 13:29

Słowo uczłowieczenie faktycznie jest jedynie zwrotem :popularnym", określającym papugę, która uznaje siebie za człowieka w naszym rozumieniu.

Samo połaczenie samotnego osobnika z drugim osobnikiem w w/w przypadku zakrawa wręcz na koszmar. Jak można z dnia na dzień oswojonego, ufnego nic nie rozumiejącego ptaka zamknąć w klatce i odstawić w kąt jak niechcianą zabawkę w dodatku cierpliwie znosząc jego natarczywe nawoływania ?!
Dobrze, że choć nie polecasz takich sposobów ........ a Twój przypadek (raczej WYPADEK ) niech będzie nauczką dla innych.


Można tak zrobić jak najbardziej w takim celu, by papuga czuła silną potrzebę kontaktu. Fakt, jest to dla niej na pewno nieprzyjemne ale skutkuje późniejszą łatwiejszą akceptacją ptasiego towarzysza a o to przecież chodzi. Traktujemy papugę jak niechcianą zabawkę i wstawiamy w kąt, żeby później miała lepiej - trzeba niestety coś poświęcić, skoro już popełniło się błąd i tak mocno oswoiło papugę - więc POLECAM ten sposób.
Co do wypadku, nie wiem o czym mowa, bo jeśli chodzi o rozbicie się papugi o ścianę to raczej żadna z tego nauczka?

Ktoś by zapewne nazwał to ,,uczłowieczeniem" bo papużka totalnie oswojona, gadała jak najęta. Że nigdy nie uda się go połączyć z ptakami własnego gatunku bo ptak nie wie co to drugi falistek.........
Nic bardziej mylnego i takie myślenie, to wierutna bzdura, z którą należy raz na zawsze skończyć i nie powielać takich farmazonów.

Nigdzie nie mówię, że nie da się połączyć takiego ptaka, własnie w tym celu to napisałem, żeby ukazać, że to rzecz jak najbardziej możliwa

Jasne, metody które zwykle się stosuje przy poznawaniu 2 ptaków znam doskonale i wiem, że nawet oswojony ptak po dobrej akcji pozostaje oswojony, a również posiada partnera, ba nawet sie rozmnaża :-) Tylko, że zwróć uwagę, że tu opisuje przypadek szczególny, bo moja nimfa nie była sama rok, 2 czy 5, ale około 11-12 lat, więc zastosowałem inne metody (które okazały się skuteczne i wydaje mi się szybsze)

A o ręcznie karmionych nic nie mówiłem bo sam też czytałem o ich rozmnażaniu ;)

Awatar użytkownika
Krysia-
-#Administrator
-#Administrator
Posty: 1619
Rejestracja: sob wrz 16, 2006 16:06
Ptaki które hoduję: Haszunia i jego heterę
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

#5

Post autor: Krysia- » śr sty 26, 2011 06:03

PawelHH pisze:....... jest jedynie zwrotem :popularnym", określającym papugę, która uznaje siebie za człowieka w naszym rozumieniu.........

A skąd ludzie wiedzą, że oswojone, samotne papugi uznają siebie za człowieka ? Czyżby mówiły ? domagały się łyżeczki bo soku chcą się napić czy miąższ z arbuza wydrążyć bez konieczności pobrudzenia dzioba ?
Czyżby po ptasiemu mówiły : jestem człowiekiem a człowiek rozumiał ptasią mowę ?
Dlaczego papugom wmawia się to, czego tak naprawdę nie ma ?
Dlaczego np. samotnemu koniowi czy samotnej, chodzącej za człowiekiem kozie nie wmawia się podobnych bzdur, że czują się ludźmi tak, jak to jest w przypadku papug ?
Nasze ludzkie rozumienie pewnych spraw i wmawianie że tak jest, jest wręcz kuriozalne....... i najwyższy czas zmienić takie określanie i przypisywać jakieś nasze wyimaginowane ,,myśli" papugom bo nikt i nigdy się nie dowie, co myśli papuga.
PawelHH pisze:....... Traktujemy papugę jak niechcianą zabawkę i wstawiamy w kąt, żeby później miała lepiej - trzeba niestety coś poświęcić, skoro już popełniło się błąd i tak mocno oswoiło papugę .....

Wogóle to dlaczego papuga a nie np. Ty ma płacić za Twój błąd ????
Ty popełniłeś błąd, za który tak naprawdę to papuga zapłaciła kilkukrotnie więcej. Dłuuuuga samotność bez ptasiego partnera, potem odstawienie nie wiedząc dlaczego w kąt , znów samotność w zamknięciu ........ i tylko dlatego, że dorosłeś i postanowiłeś by Franek ojcem został.

Za każdym razem tak będzie jeśli komuś strzeli do głowy chęć przeprowadzania takiego ,,eksperymentu odswajania papugi"
Wiem, doskonale rozumiem - opisujesz swój przypadek szczególny. Jednak sposób ,,odswajania" jest na tyle kontrowersyjny , że w żaden sposób, nigdy i nikomu NIE należy go polecać.
Przecież można dwa osobniki ( z czego jeden oswojony ) połączyć inaczej, bardziej humanitarnie i bez konieczności narażania papugi na stres oraz na ,,płacenie" za błąd popełniony przez właściciela.
PawelHH pisze:......A o ręcznie karmionych nic nie mówiłem bo sam też czytałem o ich rozmnażaniu ;)

To był tylko i wyłącznie przykład, że BEZ konieczności tzw. ,,odswajania" ręcznie karmiona papuga ( więc oswojona) z dokupionym , wykarmionym przez ptasich rodziców partnerem, potrafiła dobrać się w parę i w dodatku mieć młode.

Awatar użytkownika
PawelHH
Posty: 221
Rejestracja: wt mar 02, 2010 10:26
Ptaki które hoduję: różne
Lokalizacja: Lublin
Kontakt:

#6

Post autor: PawelHH » śr sty 26, 2011 08:33

Nie, nie dlatego że dorosłem i postanowiłem by Franek został ojcem uczyniłem to, tylko dlatego by Franek mógł nie z człowiekiem spędzać czas, tylko z właśnie papugą, która zapewni mu wszystkie jego potrzeby socjalne. A jak w innym temacie opisałem, tylko dlatego Franek ma pisklaka, dlatego gdyż zaczeli z "Pipką" szukać miejsca na budkę. Nie było to jakimś moim celem. A nie widzę naprawienia w inny sposób popełnionego na początku błędu, chciałem mieć kiedyś oswojoną papugę, byłem wtedy dzieciakiem małym jak ją kupowałem i nawet do internetu mieć dostęp to było niewyobrażalne ;-)

Jeszcze raz do tego zwrotu, że papuga uważa się za człowieka - napisałem, że jest to zwrot popularny, skrót myślowy, z którym spotykałem się zawsze do tej pory, bo przecież to oczywiste co myśli sama papuga. Używam go w odróżnieniu od "oswojenia", bo oswojenie dla mnie oznacza to, że ptak nie boi się człowieka, a nie że staje się dla niego całym światem.

Można dwa osowbniki połączyć bardziej humanitarnie, ale w przypadku tak długo samotnie przebywającej papugi, liczy się skuteczność działania. Czytałem dużo relacji przed podjęciem się tego zadania, i wiedziałem, że jednak nie zawsze ten sposób się udaje, i czasem jest bardzo długi i nierzadko kończy się dwoma samotnymi papugami.
A mi się po prostu udało, więc dzielę się tą relację

Awatar użytkownika
JC
EKSPERT-HODOWCA
Posty: 1019
Rejestracja: wt lis 28, 2006 22:59
Ptaki które hoduję: gołębie egzotyczne, papugi małe i srednie, zeberki
Lokalizacja: Tarnów
Kontakt:

#7

Post autor: JC » śr sty 26, 2011 10:46

Krysia-, "uczłowieczenie" bardzo łatwo poznać po tym, że papuga chce uprawiać lub uprawia seks z człowiekiem. A pojęcie to wprowadziełem prawdopodobnie ja, więc pretensje proszę kierować do mnie :-D
http://ptakiegzotyczne.net/oswojone.php

Awatar użytkownika
zby60
Posty: 179
Rejestracja: ndz sie 16, 2009 14:34
Ptaki które hoduję: kiedyś hodowałem nimfy
Lokalizacja: Bielsko-Biała
Kontakt:

#8

Post autor: zby60 » śr sty 26, 2011 17:58

Ten temat powinien nazywać się Resocjalizacja oswojonej papugi a nie uczłowieczonej. Zachowanie Franka wskazuje, że nie był on ręcznie karmiony stąd też ma poczucie przynależności do swojego gatunku. Polecam poczytać coś na temat imprintingu.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Wdrukowanie
Gdyby Franek był uczłowieczony to tak jak pisze JC podejmowałby próby kopulacji z człowiekiem uznając człowieka za swój gatunek. Franek cały czas zachowywał się normalnie, jak przystało na nimfę ponieważ jak nie miał papuziego partnera to śpiewał do lusterka.

Awatar użytkownika
Krysia-
-#Administrator
-#Administrator
Posty: 1619
Rejestracja: sob wrz 16, 2006 16:06
Ptaki które hoduję: Haszunia i jego heterę
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

#9

Post autor: Krysia- » śr sty 26, 2011 18:55

JC, ja do nikogo nie mam pretensji :-D
Ale norrrrrmalnie jasny szszszlag mnie trafia i wręcz dostaję nerrrrwa giganta :evil: jak czytam lub słyszę te brednie.
Ludzie do końca nie rozumiejąc słowa - ,,uczłowieczenie" - używają tego zwrotu w odniesieniu do papug uwłaczając tym samym ich godności. Tak, każde zwierzę ma swoją godność i należy ją szanować tak samo jak ludzką. Zwierzę, to żywe stworzenie, odczuwające i czujące, a nie martwa rzecz.
PawelHH pisze: .... Jeszcze raz do tego zwrotu, że papuga uważa się za człowieka - napisałem, że jest to zwrot popularny, skrót myślowy, z którym spotykałem się zawsze do tej pory .......

No własnie, popularny zwrot , skrót myślowy, który gdzieś tam przeczytany, zasłyszany, nadal bez sensu jest powtarzany, a inni czytają i nie rozróżniając pojęć dalej powielają.
Nikt tego zwrotu nie koryguje, nie wyjaśnia różnicy między zwykłym oswojeniem a tzw ,,uczłowieczeniem" , dlatego ten idiotyczny zwrot jest używany jak zwykły wycieruch ..... bez żadnej zasadności.
A tak na zakończenie, to nie tylko sex jest wykładnią człowieczeństwa.
Jeśli już mamy służyć innym pomocą - wyrażajmy się poprawnie :-D
To tyle co miałam do powiedzenia w temacie.

Awatar użytkownika
PawelHH
Posty: 221
Rejestracja: wt mar 02, 2010 10:26
Ptaki które hoduję: różne
Lokalizacja: Lublin
Kontakt:

#10

Post autor: PawelHH » śr sty 26, 2011 19:45

Ja tylko dodam, że Franek jak najbardziej pragnął podejmować z człowiekiem próby kopulacji :-D

gretel
Posty: 103
Rejestracja: ndz wrz 17, 2006 11:30
Ptaki które hoduję: Zako kongo, kakadu zółtolice
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

#11

Post autor: gretel » śr sty 26, 2011 21:02

Kokos tez próbował "zrobić ze mnie kurę" dostał dziewczynę nie był nigdzie "odstawiany" w pierwszy dzień tylko słyszał Figę na drugi dzień wylądowała w tym samym pokoju Kokos był wypuszczany z klatki w zachowaniu naszym nic się nie zmieniło przyglądał się jej ona jemu po tygodniu Figa się wprowadziła do Kokosa czyszczą sobie pióra czasami trochę się poszturchają bo obydwoje chcą bawić się tym samym ale krzywdy sobie nie robią. Parą hodowlaną pewnie nigdy nie zostaną ale mają siebie na wzajem i człowieka na dokładkę. NIC NA SIŁĘ

Awatar użytkownika
PawelHH
Posty: 221
Rejestracja: wt mar 02, 2010 10:26
Ptaki które hoduję: różne
Lokalizacja: Lublin
Kontakt:

#12

Post autor: PawelHH » śr sty 26, 2011 21:45

Nie wiem, odnosze wrażenie, że odbieracie ten tekst jakbym na siłę, dla własnej wygody strał się sparować Franka. Nie - w pewnym momencie, kiedy już miałem i internet, i poszerzyłem swoją wiedze o papugach uznałem, że smutne jest życie samotnej papugi. Chociażdy nie wiem jak uwielbiała człowieka, nie zapewni się jej wszystkich potrzeb społecznych. Dlatego, żeby Franek był szczęsliwszy postanowiłem go "zresocjalizować". Czytałem wiele metod na zgranie papug i znałem je. Ale Franek był naprawdę długo sam, i wiem, że wcale nie tak rzadko zdarza się, że mimo parowania prawidłowego, własciciel ma w końcu 2 samotne papugi. Albo zaczynają się jakoś tolerowac po roku, czasem więcej. a przy papudze dość wiekowej to długo. A jeśli nie uda się to ten stan będzie się przeciągał. Dlatego obrałem taką a nie inną metodę.
Ten tekst miał na celu pokazanie osobom, które przeciez pisują na forach, że "moja papuga jest tak oswojona, że nie akceptuje innych papug", że da się, że warto dla jej dobra postarać się.
A to jest po prostu moja opowieść, jak mi się udało, nie chwalenie się, ale próba zachęcenia do tego by nie trzymać samotnych papug :)

gretel
Posty: 103
Rejestracja: ndz wrz 17, 2006 11:30
Ptaki które hoduję: Zako kongo, kakadu zółtolice
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

#13

Post autor: gretel » śr sty 26, 2011 21:54

"Franek został zamknięty w swojej klatce, postawiony w kącie pokoju, a kontakt z nim ograniczony do wymiany pokarmu i wody. Nimfa nawoływała długo, strasznie zabiegała o jakikolwiek kontakt, ale go nie otrzymywała. Po jakimś czasie, musiała dać upust swoim emocjom i zaczęła zalecać się do martwych przedmiotów typu karmniki, kłosy. I o ten efekt chodziło. Miałem zamiar tak osamotnić papugę, by jakikolwiek kontakt był dla niej szczytem pragnień – i w związku z tym, by po wprowadzeniu drugiej nimfy akceptacja pojawiła się od razu. "
Ten kawałek mi się nie podoba mogło się to skończyć nawet samo okaleczeniem lub śmiercią papugi są mniej brutalne metody. Papuga to bardzo ciekawskie zwierze i prędzej czy później sprawdzi tego drugiego stwora co wygląda jak odbicie w lustrze należy tylko nadzorować czy nie pojawia się agresja jeśli tak zabieram intruza do drugiego pomieszczenia natura wie co robi

Awatar użytkownika
zby60
Posty: 179
Rejestracja: ndz sie 16, 2009 14:34
Ptaki które hoduję: kiedyś hodowałem nimfy
Lokalizacja: Bielsko-Biała
Kontakt:

#14

Post autor: zby60 » czw sty 27, 2011 19:00

Nie słyszałem jeszcze o agresji u nimf, o tym że nimfa zabiła albo silnie pokaleczyła drugą nimfę. To co wydaje się być agresją jest jedynie rywalizacją.
Na zdjęciu poniżej widać przykład rywalizacji. Papugi, które walczą żyją do dzisiaj i mają się dobrze.
Obrazek

Jeżeli ktoś zna jakieś przypadki agresji u nimf to chętnie poczytam.

Monia_Jessi
Posty: 42
Rejestracja: wt kwie 14, 2020 15:29
Ptaki które hoduję: Tymczasowo żadne

#15

Post autor: Monia_Jessi » ndz sty 03, 2021 17:49

Posty stare,ale przeczytałam z zainteresowaniem i przerażeniem <boisie>

ODPOWIEDZ

Wróć do „-Oswajanie-zabawy-socjalizacjia papug-”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość