Ara ararauna z problemami - od Janusza S. z Krakowa

Moderatorzy: wojtek, misia458, Krysia-, GoldAngelo, Boguśka, Grzegorz

Awatar użytkownika
DINA
Posty: 138
Rejestracja: pn mar 08, 2010 07:03
Ptaki które hoduję: ara ararauna
Lokalizacja: woj. śląskie

Ara ararauna z problemami - od Janusza S. z Krakowa

#1

Post autor: DINA » wt mar 09, 2010 07:41

Ja również kupiłam papugę od Jnusza S. tyle że moja to Ara i przeżyła pierwsze miesiące jest ze mną od Października 2008. ma teraz 23 miesiące nadal nie je samodzielnie, ma problem z piórkami.

Piszę tutaj ponieważ pojawiły się pytania odnośnie legalności papierów ptaków od Janusza S. I tego jak on to załatwia. Ja mam papiery mojej papugi które odpowiadają obrączce ptaka. Tylko że obrączka ta jest bardzo duża. Pewnie zarejestrowani na forum hodowcy wiedza już o co chodzi :). Papużka miała tak dużą obrączkę że zsuwała się jej z łapki. Dlatego ją zdjełam-zsunęłam z łapki, po ponad roku pobytu u mnie, gdy ptak urósł nadal mogę założyć tę obrączkę na jej łapkę. Przypuszczam więc że Janusz kupuje ptaki ,w okazyjnych cenach (tzw czeskie odrzuty) przecina im obrączki i zakłada nowe pod swój papier.
Dlaczego śmiem tutaj publicznie to napisać? Bo Przy podpisywaniu umowy wstępnej gdy już dostałam papiery mojego ptaka i wpłacałam zaliczkę (1000) już wtedy dostałam papiery tyle ze Janusz pobiegł szybko do punktu ksero skserować papier. Ptaka jeszcze nie widziałam podobno nie był jescze samodzielny. Dlaczego to tak wyglądało? Myślałam że kopie papierów musi zostawić dla siebie jako hodowca, prawdopodobnie ma on jednak jeden papier i na nim kilkakrotnie sprzedaje papugi kupione od innych hodowców. :cry: . Czytałam że już były afery z nieuczciwymi hodowcami/handlarzami typu Janusz S. którym udowodniono że na 1 papierze sprzedawali kilka ptaków. Dlaczego nie widziałam mojej ary? Myślałam że jest jeszcze młoda i procesu usamodzielninia nie można przerywać stresujac ptaka więc nie zabiera się go z hodowli nawet na chwile. Zresztą bardzo wyobrażałam sobie jak to hodowcy dbają o swoje pupile, jaką dumą jest dla nich każde Piskle - co ma odzwierciedlenie w cenie tych niesamowitych ptaków :cry: Janusz S. Nie ma jednak absolutnie żadnego szacunku do żywych stworzeń o czym napiszę za chwilkę.

Niejednokrotnie wyrażałam obiekcje na innym forum i przed samym Januszem, że wątpliwe jest dla mnie to że moja papuga jest od niego. Znana wam tutaj Pysia ręczyła swoim słowem że na 100% to jego ptak. Jak sie wczoraj w naszej kłutni okazało (za którą przepraszam jeszcze raz) kobieta ta nawet nie widziała na oczy jego hodowli i również ona uwierzyła temu oszustowi na słowo!!! Chciałabym by ktoś kto widział jego hodowlę napisał że się mylę, może byłabym spokojniejsza o mojego ptaka ale od 1,5 roku nikt tego nie zrobił i myślę że nie zrobi niestety:( . Jego domowa hodowla wyglada tak że na ścianie na szerokości metra zamiast meblościanki są poustawiane różne rozmiary klatek, małych, jedna na drugiej wypchanych młodymi papużkami. Moja ara jak już dotarła do jego domu to siedziała na podłodze pod stertą tych klatego z kilkoma amazonkami. Były malutkie wiec siedziały na zainstalowanym tam konarze ara była za duża była skazana na podłogę. Tak się bała że hodowca i jego żona, która karmi tam młode ptaki z Januszem nie mogli skłonić jej do wyjścia by pokazać mi papugę przy mojej 3 już wizycie w jego domu. Nie brałam wtedy papugi bo nie miałam klatki czekałam na jej dostarczenie i Dina jeszcze tydzień musiała zostać u Janusza.


Gdy już ją zabrałam do domu o życie mojej papugi walczyłam od pierwszego tygodnia pobytu u mnie. Było tak samo jak zaczęła się historia zmarłego żako. Ptak nie jadł, zadzwoniłam do "hodowcy" 2 dnia pytając dlaczego nie ja a on stwierdził, że mam ją przygłodzić by chwyciła się ziarna. Nie zrobiłam tego próbowałam karmić czym się dało, rozgotowanymi miazgami z warzyw, bananami, namoczonym granulatem. Okazało się to niewystarczające. Ptak złapał gronkowca, e colli, awitaminoze. Notorycznie łamał lotki, a sterówki moje maleństwo sobie sama powygryzała. (była tak przerażona że nie mogłam jej na 5 minut zostawić samej w klatce bo szrpała ogon do tego stopnia że zostawałay tylko kikuty). Dzwoniłam do hodowcy po 3 dniach mówiac że papug anei tylko nie je ale także łamie lotki i sterówki. Ptak miał duże ubytki w piórach, jego pióra były bardoz kruche. Janusz S. Powiedział ze niedługo sie opierzy i będzie latać. Problem w tym że Dina od 1 dnai fruwała swobodnie po mieszkaniu Janusz nawet nie wiedział że ptak ten potrafi latać. Skad miał bowiem wiedzieć skoro zamknął ją na tydzień w małej klatce i czekal jak ją zabiore. Dina gdyprzyjechałam z nią do domu nie potrafiła usiąść na konarze, jak juz czepiła się nieporadnymi łapkami to nie ruszała sie z mniejsca. Nic dziwnego po tygodniu siedzenia na podłodze :cry:


Gdy już zdjagnozowano gronkowca u Diny było to między 3 a 4 tygodniem pobytu u mnie na początku listopada 2008. Zadzwoniłam do janusza S. pytajac o PBFD czy jest pewny, że mój ptak nie miał styczności z tym wirusem. Zaprzeczył mówiac że jego papugi są zdrowe. Oświadczyłam że mimo to podejme się badania co też zrobiłam, pióra Diny pojechały do Niemiec. Dodam że Janusz S. oddzwaniał do mnie i mojej mamy 2 krotnie byśmy badań nie robiły są drogie i niepotrzebne. Ja już postanowiłam do niego nie dzwonić i nie pytać o nic. Przez ponad 3 tygodnie co 2 dzień jeździłam do weta. DIna dostawała precyzyjnie dobrane dawki antybiotyku. Jeden nie pomógł musiałam zmienić na inny. Dawać witaminy. Jakoś przeżyła, jednak przy kuracji zaczęłam dokarmiać i tak zostało.Gdy przyszły wyniki po 2 tygodnaich ptak był dalej leczony jednak wirusów w tym PBFD nie wykryto.Pysia ze względu na swoje własne doświadczenia z zanieczyszczonymi próbkami pisała jednak że muszę badania powtórzyc bo jedno jest niemiarodajne.


Moje niedoświadczenie w kwestii recznego karmienia i generalnie usamodzielniania piskląt odbiło się na tym iż do dziś ptak nie je w pełni samodzielnie. WIelokrotnie na tamtym forum gdy zaczynałam temat tego hodowcy Janusza S. Ktoś się pojawiał i mnie atakował. Również on osobiście mnie tam obrażał, mówiac że jestem smarkulą i mam sobie kupić pieska nie papugę, że jego ptak był zdrowy i smaodzielny. Pan Janusz napisał mi wstrętne maile obrażajac mnie, ciskając wulgaryzmami (cieszę się że mieszkam w innym miejscu niż adres który ten człowiek ma wpisany na umowie bo pewnie też miałabym jakąś niezapowiedzianą wizytę). Zresztą nie tylko on mnie tam obrażał, pojawiali się urażenie hodowcy stajacy w obronie grona hodowlanego któremu to psuję opinię. Nie wiem jakie są praktyki hdoowlane w Polsce i nie chcę obrażać hodowców. Ten człowiek napewno hodowcą nie jest!!! A jeśli jest to ręce się załamują jak w Polsce hodowla może wygladać (w końcu jeden facet miał czelność zarejestrować cyrk w domu i trzymać młodego lwa- więć w czym jest problem zarejestrować hodowlę w pokoju mieszkania, nakupic klatek i poupychac tam młode ptaki).

Planuję zrobić kolejne badania i gdy będę miała dokłądne wyniki napewno o tym napiszę». Mam nadzieję że moja papużka miała więcej szczęścia i nie ma tego wstrętnego wirusa. Generalne problemy jakie mamy do dziś to to że jak próbuje ją przestawiać na stałe jedzenie papuga robi bardziej wodniste kupki. Jej piórka mają czarne obwolutki, pewnie to kwestia wątroby. Ptak od czasu do czasu ma maleńkiei chrosteczki na policzkach, pewnie jest na coś uczulona w karmie suchej zmieniam więc karmy i próbuję zaobserwować której skład nie odpowiada Dinie. Do dziś lekko złuszcza się jej naskórek, jest dużo lepiej ale nie mogę jej ciągle trzymać na witaminie A którą dostawała przez jakiś czas. Za to często staram się ją kompać. Co jest najbardziej niepokojące to Dinie bardzo czerwienieje powieka nad oczkiem czasem oczka też zmieniają kolor-towarzyszy to zmianom kupek. Generalnie kupki badam regularnie i nie wykrywano w nich powrotu bakterii.Co jest Dinie wykażą pewnie dokładne badania krwi oraz ewnetualne prześwietlenie. Mam obiekcje boję się o ptaka i jego usypiania ale zdaje się, że nie będę miała wyjścia bo z samych badan odchodów niewiele sie dowiem.

Papuga je aktualnie namoczony granulat z łyżeczki, to duży postęp w kwestii usamodzielniania jednak ptak ciągle chce być dokarmiany. Mimo że ma 23 miesiące. Czeka by potrzymać jej miseczkę pod dzióbkiem, by dać coś z ręki wtedy zjada. Jak już troszkę ją podkarmię namoczonym granulatem to później sama coś zjada z misek. Za to odpowiedzialna jestem ja. Mój lęk o ptaka, wielomiesięczna walka z chorobami, powracajacymi problemami sprawiła że nie skupiałam sie na tym by przeprowadzić ją przez usamodzielniania a na tym by miała pełny brzuszek i już nie głodowała tak jak w pierwszych tygodniach u mnie. Na rady hodoowcy co do usamodzielniania nie mogłam liczyć. Janusz S. umył ręce -powiedział że u niego papuga dłubała ziarno. Zostałam sama z chorym niesamodzielnym piskalakiem, bez elementarnej wiedzy na temat żywienia piskalaków. WIęc uczyłam się na moim ptaku.

Boję się że Dina może być przewlekle chora. Boję się wad genetycznych jak również niedorozwoju narządów wewnętrznych. Atakująca mnie tutaj pani podała mi długą listę chorób mojego ptaka mimo że go nie widział. Nie lubię Pysi a ona mnei ale może ma rację że tak długie karmienie pokarmem dla piskląt mogło uszkodzić Dinie narządy wewnętrzne, sama długotrwała kuracja antybiotykowa mogła to zrobić. Ptak przez głodówkę w kluczowych momentach rozwoju mógł się w pełni również nie rozwinąć.


Mam nadzieję że apelacja właściciela żako się powiedzie, że ten człowiek nie dotknie nigdy w życiu już żadnego ptaka i go nie skrzywdzi. Nie zagłodzi, nie zmaltretuje, nie pozwoli mu umrzeć w rękach nieświadomych niczego osób kupujących swoje wymarzone ptaki. Jak ktoś wogóle śmie nazywać się hodowcom i nie reagować na apele kupującego który dzwoni i mówi o nie pobierajacym pokarmu przez młode zwierze. A taki oszust poprostu namawia do głodzenia ptaka, zamiast radzić jaki pokarm do odkarmianai kupić i pokazać jak to robić, jak usamodzielniać. ALe po co Janusz S. ma to robić. Jego rola się skonczyła sprzedał papugę, kase ma w łapach i nic go nie obchodzi że papugi od niego umierają śmiercią głodową, w męczarnaich wyniszczone przez choróbska. Ja miałam szczęście że użytkownicy tamtego forum szybko zareagowali. Napisali mi co robić, czym karmić, jak karmić, Administrator osobiście wysyłała mi orzechy bo hodowca nie raczył podać dokładnych danych co do żywienia. Powiedziano mi tam też o PBFD bym zrobiła badania. Zawsze będę im za to wdzieczna. Jakby ktoś miał jakieś pytania z chęcią odpowiem, rozwieję niejasności. Sama myślałam o skierowaniu sprawy do sądu przeciwko temu handlarzowi. ALe zależało mi tylko na papudze, może zrobiłam źle bo po mnie kolejne osoby kupiły papugi u Janusza S. niestety jak się okazuje chore, słabe, zamęczone ptaki.


Dodam że taka ara to ogromny obowiązek, przecudny ptak, przywiązany i wymagajacy. Wymaga opieki jak malutkie dziecko. Ponieważ uznałam że internetowe fora i porady od czasu do czasu to zamało zwróciłam się po fachową pomoc.
Pozdrawiamy z Dinusią :)

Awatar użytkownika
Krysia-
-#Administrator
-#Administrator
Posty: 1618
Rejestracja: sob wrz 16, 2006 16:06
Ptaki które hoduję: Haszunia i jego heterę
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

#2

Post autor: Krysia- » wt mar 09, 2010 08:48

Dino - wypada Ci tylko współczuć ........ oraz podtrzymać na duchu....... Duuuuuużo jeszcze pracy i wyrzeczeń przed Tobą by wyprowadzić tę arę na prostą......
W myśl porzekadła : mleko zostało rozlane.... więc i za późno na żale bo to nikomu w niczym nie pomoże :-( ani nie zwróci źle podjętej decyzji.........
Jan Kochanowski onegdaj powiedział : Nową przypowieść Polak sobie kupi, że i przed szkodą i po szkodzie głupi. Nie bierz przypadkiem tego cytatu do siebie :-D bo każdemu z nas przytrafia się mnóstwo złych decyzji......
Twój przypadek kontaktu z tym pseudo człowiekiem nie jest odosobniony. Przeczytaj proszę tematy z linków :
http://aleksandretta.pl/forum/viewtopic ... ght=#26725
http://aleksandretta.pl/forum/viewtopic ... ght=#15688 - a to jeszcze nie wszystko......
Problem wszystkich oszukanych jest tylko jeden :
wszyscy najpierw kupują papugę a dopiero potem informacji zarówno o niej jak i o hodowcy jak już jest za późno...... , zamiast odwrotnie.
Tacy cwaniacy pieniądze dostali i stosują zasadę, że po odejściu od kasy reklamacje nie są uwzględniane....... Są LUDZIE i jak widać są parapety nie czułe ........
Prawdziwy i odpowiedzialny hodowca pomoże, wyjaśni, podpowie, udzieli instrukcji ...... nawet i pół roku lub więcej od dnia zakupu.
Zostałaś oszukana ale innym możesz pomóc, choćby Enkidu jako świadek, ostrzegając wszędzie gdzie się da o typie naciągaczu......

Kłótnie i spory też nie są dobrym wyjściem choć to zła przywara człowieka. Czasami wychodzi na to, że właśnie ta, nie lubiana osoba z racji nabytego doświadczenia w obcowaniu z ptakami ma więcej racji niż nam się to wydaje ...... Wystarczy tylko na spokojnie i bez zbednych emocji poczytać i po głębszej analizie nawet nazajutrz , czy za dzień lub dwa - odpowiedzieć :-D Emocje są naprawdę złym doradcą a potem pozostaje przepraszanie.
Zatem proponuję wzajemną zgodę lub przynajmniej zaniechanie ,,osobistych wycieczek" na publicznym forum bo TO miejsce nie po temu.

Jakiej pomocy oczekujesz U nas ? Mamy doświadczonych i zdrowych na umyśle hodowców ( nie pseudo handlarzy !!! ) i równiez trzymaczy choć posiadaczy ar jest mało.

Awatar użytkownika
DINA
Posty: 138
Rejestracja: pn mar 08, 2010 07:03
Ptaki które hoduję: ara ararauna
Lokalizacja: woj. śląskie

#3

Post autor: DINA » wt mar 09, 2010 09:20

Pani Krystyno,

Myślę że sama moja obecność na tym forum w jakiś sposób mi pomoże. O żywieniu wiem bardzo dużo, o usamodzielnianiu też zawdzieczam to Pani Joannie i wielu osobom oddanym ptakom. Mam kontakt z hodowcą ar więc myślę że będzie teraz tylko lepiej :)
Problem w tym że moja papuga na tym etapie ma tak spaczoną psychikę że dla niej rutyną jest karmienie. Ona potrafi jeść z misek jednak chce to robić ze mną. Dlatego skontaktowałam się ze zwierzęcym psychologiem i zaczęłam terapię behawioralną.
Może to wydać się obecnym tutaj śmieszne ale jak to się mówi "tonący brzytwy się chwyta."

Gdy wiosna zawita na dobre wybiorę się do dobrego lekarza na konieczne badania pewnie bez usypiania się nie obejdzie i tego się najbardziej boję. Nie chcę jednak wchodzić w szczegóły ze wzgledu na nagabaywanie mnie którego stałam się obiektem ze strony atakującej mnie pani.

Pewnie niejednokrotnie poprosze o poradę w jakichś kwestiach, a i uwagi które chętnym do radzenia same nasuwają się na myśl też będą bardzo cenne. Wypisałam się z forum Pani Joanny jednak bardzo cenię to co pisze tam nie jedna mądra głowa więc zaglądam mimo moich prywatnych obiekcji.

Na koniec dziękuję że tym razem mój post nie został usunięty.
Pozdrawiamy z Dinusią :)

Awatar użytkownika
Krysia-
-#Administrator
-#Administrator
Posty: 1618
Rejestracja: sob wrz 16, 2006 16:06
Ptaki które hoduję: Haszunia i jego heterę
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

#4

Post autor: Krysia- » wt mar 09, 2010 09:55

DINA pisze:Myślę że sama moja obecność na tym forum w jakiś sposób mi pomoże.......

Oby ! Czego życzę i arze i Tobie ....
Jednak jeszcze raz usilnie proszę o konkrety i bez zbędnych aluzji dotyczących osób trzecich...... bo każdy, kto tylko ma doświadczenie z dużymi papugami pomoże jeśli zgoda panować będzie :-D
DINA pisze:Mam kontakt z hodowcą ar więc myślę że będzie teraz tylko lepiej :)

Czego serdecznie życzę. Skontaktuj się również z Panem Henrykiem Biskupem spod Krakowa. Hodowca doświadczony, cierpliwy do granic możliwości, masę cennych rad może Ci udzielić. W jego hodowli niechciane i z problemami papugi dochodzą do ,,stanu używalności " Pan Henryk nie udziela się na żadnym forum i jest bardzo chwalony przez tych, co mieli z nim kontakt osobisty.
DINA pisze:....... Problem w tym że moja papuga na tym etapie ma tak spaczoną psychikę że dla niej rutyną jest karmienie. Ona potrafi jeść z misek jednak chce to robić ze mną..........

Nic w tym dziwnego. Biorąc pod uwagę jej dzieciństwo, brak osobnika tego samego gatunku, to normalne ze chce jeść z Tobą bo to własnie Ciebie uważa za rodzica, bo to Ty w okresie jej ,,niemowlęctwa" ją karmiłaś........ Duuuuużo czasu jeszcze upłynie zanim się przystosuje do samodzielnego pobierania pokarmu.
DINA pisze:....... Dlatego skontaktowałam się ze zwierzecym psychologiem i zaczęłam terapię behawioralną. Może to wydać się obecnym tutaj śmieszne ale jak to się mówi "tonący brzytwy się chwyta."

Wcale nie jest śmieszne a wręcz normalne Twoje zachowanie bo za wszelką cenę chcesz pomóc temu stworzeniu. Oby tylko terapia dała pozytywny efekt......
DINA pisze:.......... Gdy wiosna zawita na dobre wybiorę się do dobrego lekarza na kon iezne badania pewnei bez usypiania się nie obejdzie i tego się najbardziej boję........

Polecam dr. Ledwoń w Warszawie lub dr. Piaseckiego we Wrocławiu. Dr Ledwoń usypiała mi amazonkę i samiczkę barabandy do prześwietlenia i pobierania próbek. Wszystko odbyło się fachowo i bez żadnych niespodzianek. Ptaki po narkozie wziewnej bardzo szybko dochodziły do siebie.
DINA pisze:........ Pewnei niejednokrotnie porprosze o poradę w jakichś kwestiach........

Proś, pytaj...... Jesteśmy po to by pomagać a nie szkodzić :-D

Wojo
Posty: 113
Rejestracja: pn sty 11, 2010 21:30
Ptaki które hoduję: -
Lokalizacja: Lublin

#5

Post autor: Wojo » wt mar 09, 2010 17:58

DINA, to bardzo smutna historia (twoja i ary), nie ciebie pierwszą "wyrolował" jeśli można to tak nazwać ten człowiek, jednak wierzę, że przy tobie dojdzie paput do ładu. Jedyne co mogę zrobić to życzyć wam szczęścia i przeżycia złych chwil by powitać potem lepsze.
Wojtek

essex1
Posty: 412
Rejestracja: wt mar 10, 2009 22:20
Ptaki które hoduję: mnicha
Lokalizacja: Anglia

#6

Post autor: essex1 » wt mar 09, 2010 20:17

DINA, moim zdaniem sprobuj dac sobie z tym gosciem spokoj,to jest na zasadzie -kazdy orze jak moze.On tak wyciaga kase od ludzi-kupuje ,dokarmia na sztuke i sprzedaje.Takim pisaniem to jemu za bardzo nie zaszkodzi sie-przeczta,usmiechnie sie i dalej robi i bedzie robil swoje,zapewne mial i ma swoich kupcow,najczesciej niedoswiadczonych.Ja wiem ze podobne sytuacje byly i 20 lat temu,sa i niestety beda(w Anglii tez).Czesto ludzie kupuja papugi pod wplywem impulsu i nic o nich nie wiadza.Moim zdaniem zrob temat-jak nauczyc 2 letnia are jesc.Sa hodowcy,moze cos doradza,bo tam gdze bylas to tylko teoretycy klotliwi ;-) Poza tym istotna sprawa to ten ptak jest bardzo narazony obecnie na obcinanie sobie pior.Dmuchaj na zimne...jak to sie mowi.To wychodzi niespodziewanie,a potem to szkoda gadac.Dbasz o niego,to chyba wiesz.Powodzenia
Pozdrawiam. Artur

Awatar użytkownika
DINA
Posty: 138
Rejestracja: pn mar 08, 2010 07:03
Ptaki które hoduję: ara ararauna
Lokalizacja: woj. śląskie

#7

Post autor: DINA » wt mar 09, 2010 20:46

Dziękuję za słowa wsparcia :)


essex1 pisze:DINA, moim zdaniem sprobuj dac sobie z tym gosciem spokoj,to jest na zasadzie -kazdy orze jak moze.On tak wyciaga kase od ludzi-kupuje ,dokarmia na sztuke i sprzedaje.Takim pisaniem to jemu za bardzo nie zaszkodzi sie-przeczta,usmiechnie sie i dalej robi i bedzie robil swoje,zapewne mial i ma swoich kupcow,najczesciej niedoswiadczonych.


essex1 tak jak napisałam dałam sobie spokój już przy pierwszych objawach chorobowych. Jednak gdy szukałam pomocy na forum to Janusz S. się pojawiał i mnie obrażał. Weszłam tutaj by poprzeć w działaniach osobę która skierowała przeciwko Januszowi S. sprawę do sądu. Rozpętała się burza więc postanowiłam opisać moją historię.
Nie można tak poprostu tego zignorować, on produkuje ptaki na "żeź". I robi to nadal bo nikt się nie odzywał i są osoby go popierajace. Odczułam to na własnej skórze........niestety. Ale ja nie zamilknę mam tyle odwagi cywilnej w sobie by mówić i to publicznie o tym co mnie spotkało. Nawet jeśli potem mnie ktoś błotem obrzuca. Szkoda mi tych ptaków które u niego widziałam w klatkach nie wiem czy 10 % z nich nadal żyje :(.


essex1 pisze:Ja wiem ze podobne sytuacje byly i 20 lat temu,sa i niestety beda(w Anglii tez).Czesto ludzie kupuja papugi pod wplywem impulsu i nic o nich nie wiadza.Moim zdaniem zrob temat-jak nauczyc 2 letnia are jesc.Sa hodowcy,moze cos doradza,bo tam gdze bylas to tylko teoretycy klotliwi ;-) Poza tym istotna sprawa to ten ptak jest bardzo narazony obecnie na obcinanie sobie pior.Dmuchaj na zimne...jak to sie mowi.To wychodzi niespodziewanie,a potem to szkoda gadac.Dbasz o niego,to chyba wiesz.Powodzenia


To nie tak że tam są tylko teoretycy. Ale taka już Polska natura że nie ma zgody. Nam polakom trudno się jednoczyć i działać razem. I tutaj i tam jest mnóstwo osób zakochanych w ptakach, gotowych walczyć o ich dobro. Tyle że różnią się poglądami. A tak na dorą sprawę to Ci najlepsi hodowcy od tych teorii zaczynali. Dla mnie nic nie zastąpi wiedzy :). A że forum tamto liberalne i postów się nie kasuje wiec bardziej kłutliwe od tego. Bo tutaj widać że na kłutnie i obrażanie się nie pozwala. I dobrze :->
Szkoda tylko że w tych kłutniach i obelgach niekture osoby zapominają ze gdzieś tam posrodku są te ptaki i ich właściciele tak naprawdę szukajacy pomocy........

essex1 pisze:Poza tym istotna sprawa to ten ptak jest bardzo narazony obecnie na obcinanie sobie pior.Dmuchaj na zimne...jak to sie mowi.To wychodzi niespodziewanie,a potem to szkoda gadac.Dbasz o niego,to chyba wiesz.Powodzenia

O tym wiem :-/ narazie ten zwyczaj nie powrócił, chociaż czasem obgryza paznokcie - a to też można interpretowac jako objaw autoagrsjii
Pozdrawiamy z Dinusią :)

Awatar użytkownika
Boguśka
-#moderator
-#moderator
Posty: 1210
Rejestracja: pn wrz 18, 2006 08:39
Ptaki które hoduję: nimfy.katarzynki.rudosterki
Lokalizacja: Kraków

#8

Post autor: Boguśka » wt mar 09, 2010 22:42

Bardzo prosze o pisanie w tym temacie na temat ary i jej problemów.Jeżeli ktoś chce się dowiedzieć o problemach DINY i pysi34 prosze pisać do nich osobiście!! :evil:
Nie zawsze mów co myślisz,ale zawsze pomyśl co mówisz.

http://www.garnek.pl/gusiaxx/a

mysia
Posty: 25
Rejestracja: pn sty 04, 2010 08:27
Ptaki które hoduję: żako
Lokalizacja: Jelenia Góra

#9

Post autor: mysia » wt mar 09, 2010 23:08

Zadałam pytanie na temat ary i wylądowało ono w koszu. Może należałoby doprecyzować temat? Czy on dotyczy ary z problemami czy może hodowcy?
Dina pisała,że ma problem z arą. Jak dobrze zrozumiałam ptak w tym wieku nie jest jeszcze w pełni usamodzielniony?
Osobnym problemem jest kupno ptaka niesamodzielnego i z problemami zdrowotnym, a osobnym usamodzielnienie go samemu.
Jakoś trudno mi uwierzyć,że przez prawie dwa lata papuga nie usamodzielniła się do końca. To nie jest wina hodowcy.
Winą hodowcy było bezspornie sprzedanie niesamodzielnej papugi osobie, która tego nie chciała. Są ludzie,którzy wolą samodzielnie karmić pisklę, są też tacy którzy tego nie potrafią lub nie chcą. Ponadto papuga z problemami zdrowotnymi.
Dina, czy przy zakupie żądałaś świadectwa zdrowia ptaka?
Kupujemy psy , które posiadają książeczki zdrowia, są szczepione itp. Niejednokrotnie na papugę wydajemy kilkakrotnie więcej niż na psa i nie żądamy badań ptaka.
Gabi

Awatar użytkownika
Boguśka
-#moderator
-#moderator
Posty: 1210
Rejestracja: pn wrz 18, 2006 08:39
Ptaki które hoduję: nimfy.katarzynki.rudosterki
Lokalizacja: Kraków

#10

Post autor: Boguśka » wt mar 09, 2010 23:14

Temat jest sprecyzowany i nie chodzi tu o hodowce tylko o papuge która przez to ,że została kupiona nie wpłeni samodzielna ma problemy z pobieraniem pokarmu bo osoba która nie została o tym poinformowana nie poradziła sobie bo była przekonana,że papuga jest gotowa do samodzielnego jedzenia.Bardzo prosze,nie zbaczać już na boczne tory zadając pytania typu czy żadałaś świadectwa zdrowia.Jak byś czytała forum to byś wiedziała,że papuga to nie pies i nie potrzebuje książeczki zdrowia.
Nie zawsze mów co myślisz,ale zawsze pomyśl co mówisz.

http://www.garnek.pl/gusiaxx/a

mysia
Posty: 25
Rejestracja: pn sty 04, 2010 08:27
Ptaki które hoduję: żako
Lokalizacja: Jelenia Góra

#11

Post autor: mysia » wt mar 09, 2010 23:19

Sory Bogusiu, ale jak ktoś rozpoczyna temat, warto byłoby doprecyzować pewne kwestie. Znamy fragment tego co opisuje Dina. Skoro porusza temat kupna chorej papugi to należałoby wyjaśnić to do końca.
Jeśli chodzi o porównanie do psa. Owszem papuga to nie pies, ale napisałam,że kupujemy ptaki czasami kilkakrotnie droższe niż psy, a nie żądamy przeprowadzenia badań. Tylko tyle.
Gabi

Awatar użytkownika
DINA
Posty: 138
Rejestracja: pn mar 08, 2010 07:03
Ptaki które hoduję: ara ararauna
Lokalizacja: woj. śląskie

#12

Post autor: DINA » wt mar 09, 2010 23:20

Mysia odpisałam Ci pytajac co rozumiesz przez dokarmianie. Już nie napisałaś więc przytoczę fragment mojej wypowiedzi:


"Papuga je aktualnie namoczony granulat z łyżeczki, to duży postęp w kwestii usamodzielniania jednak ptak ciągle chce być dokarmiany. Mimo że ma 23 miesiące. Czeka by potrzymać jej miseczkę pod dzióbkiem, by dać coś z ręki wtedy zjada. Jak już troszkę ją podkarmię namoczonym granulatem to później sama coś zjada z misek. Za to odpowiedzialna jestem ja. Mój lęk o ptaka, wielomiesięczna walka z chorobami, powracajacymi problemami sprawiła że nie skupiałam sie na tym by przeprowadzić ją przez usamodzielniania a na tym by miała pełny brzuszek i już nie głodowała tak jak w pierwszych tygodniach u mnie. Na rady hodoowcy co do usamodzielniania nie mogłam liczyć. Janusz S. umył ręce -powiedział że u niego papuga dłubała ziarno. Zostałam sama z chorym niesamodzielnym piskalakiem, bez elementarnej wiedzy na temat żywienia piskalaków. WIęc uczyłam się na moim ptaku."

Wiem że moja wypowiedź była przydługa ale proszę o czytanei ze zrozumieniem. Nie obarczam hodowcy winą o niesmaodzielność mojej papugi. Jednak nie wiem czy jest ona do końca zdolna do samodzielnego jedzenia. Nadmieniłam bowiem, że w momencie gdy bardzo ograniczyłam pokarm pisklęcy papuga robiła wodniste kupki.

Teraz jest tak samo, nie podaję jej rozrobionej papki, podaję rozrobiony granulat, czasem lekko namoczony w kawałkach jednak jej kupki są raz lepsze raz gorsze. Hodowca ar z ktorym się kontaktowałam zasugerował ze moze być to wina tego że ptak nie ma wybudowanej flory bakteryjnej, ze wzgledu na karmienie papą i to ze w proszku tym jest probiotyk. Dlatego konsekwentnie nie wracam doproszku, namaczam granulat.

Tak pytałam o badania, a u papug nie ma czegoś takeigo jak swiadectwo zdrowia. Tak mi powiedziano, jest papier z hodowli zaswiadczajacy ze jest ona pod stałą kontrolą weterynajną z pieczątką powiatowego lekarza weterynarii! Pytałam dużo o zdrowie nawet o rodzicó i ewentulane hodroby genetyczne ale cóż na gębę dużo można załatwić i powiedzieć. Tak nawiasem mówiąc to porozmawiałabym z tym powiatowym lekarzem weterynarii i zapytała czy widział hodowlę czy tylko pare zielonych..
Pozdrawiamy z Dinusią :)

mysia
Posty: 25
Rejestracja: pn sty 04, 2010 08:27
Ptaki które hoduję: żako
Lokalizacja: Jelenia Góra

#13

Post autor: mysia » wt mar 09, 2010 23:34

Czytałam cały Twój post, jednak wolałam dopytać. Już nie wracając do tematu badań ( bo mnie moderator wywali :-P ) jak kupowałam swoje paputy, kilka dni po zakupie robiłam badania,żeby nie było wątpliwości.
Rzeczywiście w Twoim przypadku problem jest z kupkami. Czy próbowałaś parzyć rumianek i podawać do picia zamiast wody? Miałam ostatnio problem z jednym żaczkiem po zmianie diety. Kilka dni picia herbatki rumiankowej uregulowało kupki. Też było bardzo wodniste i jasno zielone. Po rumianku wszystko wróciło do normy.
Gabi

pysia34

#14

Post autor: pysia34 » wt mar 09, 2010 23:34

Bogusia ale badań można żądać przecież , tym bardziej aby unikać potem takich sytuacji jak Dina czy tamto padnięte żako
pomijając zakup u wątpliwych hodowców :(
za psa płaciłam 2000zł za kakadu 5000zł to chyba powinnam żądać
po to by mieć podstawę do roszczeń reklamacji itp
no bo abstrachując gdyby papuga miała podstawowe badania to i hodowca i kupujący mieli by większy komfort niż dotychczas
nie mówię o szczepieniu jak u psa bo nie ma szczepień dla papug,
ale rejestrując papugę w starostwie trzeba mieć i tak badania to dlaczego tego nie połączyć -dwa w jednym

Awatar użytkownika
DINA
Posty: 138
Rejestracja: pn mar 08, 2010 07:03
Ptaki które hoduję: ara ararauna
Lokalizacja: woj. śląskie

#15

Post autor: DINA » wt mar 09, 2010 23:40

O jakichś dziwnych praktykach piszesz ja z papierem który dostałam od Janusza poszłam i zarejestrowałam ptaka nikt nie żądał ode mnie dodatkowych badań.
Tak jak mówię jedyne co jest na papierze to to że hodowla jest pod stałą kontrolą weterynaryjną. I jak napisałam w wiarygodność tego papieru nie wierzę.
Ostatnio zmieniony wt mar 09, 2010 23:46 przez DINA, łącznie zmieniany 1 raz.
Pozdrawiamy z Dinusią :)

pysia34

#16

Post autor: pysia34 » wt mar 09, 2010 23:44

może w moim starostwie jest inna praktyka - na każdego ptaka żądano odemnie świadectwa zdrowia do dokumentu o zakupie
ja jak mysza i tak popieram badania dla własnej wiedzy i świętego spokoju o stanie zdrowia papugi którą się kupuje
przecież są jeszcze choroby odzwierzęce które się również zdażają a część patogenów i bakterii bytuje i u ludzi i u papug
a o przeniesienie bakterii nietrudno

Awatar użytkownika
DINA
Posty: 138
Rejestracja: pn mar 08, 2010 07:03
Ptaki które hoduję: ara ararauna
Lokalizacja: woj. śląskie

#17

Post autor: DINA » śr mar 10, 2010 07:02

mysia pisze: Czy próbowałaś parzyć rumianek i podawać do picia zamiast wody? Miałam ostatnio problem z jednym żaczkiem po zmianie diety. Kilka dni picia herbatki rumiankowej uregulowało kupki. Też było bardzo wodniste i jasno zielone. Po rumianku wszystko wróciło do normy.


Dziękuję za pomysł. Mam jednak pytanie. Papudze podaje aktualnie leki na wątrobę. Tzn ziołowe leki silivet i sodiazot. Tzn aktualnei silivet 5 dni późnije bedzie sodaziot. Nie wiem czy przy tym leku nadal moe podawać rumianek??? I czy to nie za dużo?
Pozdrawiamy z Dinusią :)

Awatar użytkownika
DINA
Posty: 138
Rejestracja: pn mar 08, 2010 07:03
Ptaki które hoduję: ara ararauna
Lokalizacja: woj. śląskie

#18

Post autor: DINA » śr mar 10, 2010 08:17

Chciałabym też trochę inaczej ukierunkować ten wątek i zreflektować się w stosunku do Pani Krysi, Bogusi i Pana Wojtka.

Więc czekałam z tym do dzisiaj bo wczoraj Dina miała ukrytą obserwajcę Pani dr :). I Pani dr "przyłapała ją na plądrowaniu misek ". Tak jak pisałam Dina umie jeść z misek i to wiele urozmaiconego jedzenia. Jednak ode mnie domaga się pomocy, lub obecności w czasie jedzenia.
Jedynie wiczorem zawsze między 19-20 idzie do misek i samodzielnie pobiera pokarm.

Więc wykluczając jakąś chorobę układu pokarmowego, problemy z trawieniem (a to też może być bo kupki są raz ładne raz brzydkie stąd leki ziołowe) Dina to cwana bestia :lol: .

Dla mojego młodego ptaka, karmienie z ręki, łyżeczki, trzymanie misek i generalnie siedzenie na moim ramieniu w ciagu dnia jest
A). Nawykiem- a z psychologicznego punktu widzenia u zwierząt, ptaków takie nawyki stabilizują otoczenie daja poczucie bezpieczeństwa
B.) Jest to jedzenie nie dla zaspokojenia potrzeby głodu lecz dla jedzenia kontaktowego, poczucia przynależności do stada, szukanie bliskeigo kontaktu z partnerem.

Czy miał ktoś podobne doświadczenia?? Pewnie osoby odkarmiające ręcznie ptaki mogą co sna ten temat powiedzieć.

Generalnie zaczynamy od dzisiaj terapię tzn. Pracujemy nad powolną zmianą nawyku, tak by ptak w efekcie nie czekał na moją obecność rano by sporzyć pokarm i najeść się. Pracujemy też nad tym by potrzeba głębokiego kontaktu nie była zaspokajana poprzez karmienie a ewentualnie wspólne jedzenie. Tyle że z oddzielnych misek :roll: (ja z tależa dina z miski)
Pozdrawiamy z Dinusią :)

gretel
Posty: 104
Rejestracja: ndz wrz 17, 2006 11:30
Ptaki które hoduję: Zako kongo, kakadu zółtolice
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

#19

Post autor: gretel » czw mar 11, 2010 10:08

Przypuszczam że jest to nawykowe, mam wrażenie ze papugi bardzo szybko wyczuwają nasze słabości, na przykładzie moich kakadu moge powiedziec ze bardzo szybko załapują. Kokos trafił do nas "po prześciach", wizyta u Tomka i stwierdzno pióra głodowe, łapa złama zrosła się sama (bez pomocy fachowca) co pozostawiło przykurcz dwóch paluszków, więc bida, jak to bywa biedny malutki trzeba szybko odkarmic dobrym jedzonkiem ziarno jadł sam bez problemów ale z chciałam aby jadł więcej owoców i granlatów więc zaczełam podawac z ręki i Kokos owszem zaczął jeść ale tylko z ręki do miski z zieleniną praktycznie sam z siebie nie sięgał. Z miski nie brał to mądra Pańca wtykała w dziób a ptaszek olał miske całkowice, bo przeciez i tak mnie nakarmi. Jak wiecie mam też żaczki parkę, a kakadu jeden więc przytargałam do domu Figę drugie kakadu do towrzystwa niech biedak nie siedzi sam. Żaczki dorobiły się potomstwa wiec czas troszkę się skurczył i co zaobserwowałam Figunia bardzo lubi zielsko i pędzi pierwsza do miski, kokos siedzi i czeka na podanie do dzioba, a czas trzeba dzielic na dokarmniane maluchów więc czekał cierpliwie na początku az mu wsade do dzioba, nawet podarł trochę dzioba aby przypomnieć ze on tez chce. Ale jak to papuga do cierpliwych nie należy więc obecnie siedzi od razu przy misce z Figą i zjada, a z rączki dostają tylko te owoce i warzywa które są mniej "chodliwe".

Awatar użytkownika
Robi
Posty: 76
Rejestracja: pt kwie 17, 2009 06:03
Ptaki które hoduję: zako ary lorysa gorska
Lokalizacja: Houston
Kontakt:

#20

Post autor: Robi » czw mar 11, 2010 15:33

Tak jak Dino pisalam ary to male dzieci i czesto doswiadczenie w wychowaniu niemowlaka czy przedszkolaka ogromnie pomaga z niwelowaniu naszych pierwszych bledow w postepowaniu z "czyms" gdzie nie nabylysmy jeszcze osobistego doswiadczenia.
Tak jak pisze gretel napewno pomoca jest towarzystwo innego ptaka i to tylko z jego gatunku. Nie watpie,ze uda sie aby Dina jadla z miski, bo jak widzisz potrafi jesc sama.
A odbiegne troszke od tematu czy Ty lubisz jesc obiad ,kolacje sama?
Czy nie lubisz gdy Twoj najmilszy "wsadzi" Ci co buzi czekoladke?
Dla nich tez wielka przyjemnoscia jest dostawanie do dzioba smakolykow.
A czy dziecko lubi zostawac samo w pokoju i nie nawoluje nas "krzykiem"?
Zobaczysz powolutko kroczek po kroczku z pomoca psychologa Dina bedzie dorastala, ale z pewnoscia kiedys bedzie czekala na swoja partnerke.
Lidia

ODPOWIEDZ

Wróć do „-Zywienie-zdrowie-hodowla- Ary”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość