Szukam tutaj pocieszenia ;)

Moderatorzy: wojtek, misia458, Krysia-, WOJTEKZ, GoldAngelo, Boguśka, Grzegorz

Awatar użytkownika
Rozalka:)
Posty: 238
Rejestracja: wt cze 14, 2016 10:57
Ptaki które hoduję: Lilianki, rudosterka zielonolica, papużki faliste
Lokalizacja: Siedlce/Warszawa

Re: Szukam tutaj pocieszenia ;)

#21

Post autor: Rozalka:) » śr lip 17, 2019 15:08

To, że będę studiowała w innym mieście już jest pewne. Natomiast nie jest jeszcze pewne które dokladnie będzie miasto. Dlatego na razie ze szukaniem mieszkań mi się śpieszy lecz rodzice już patrzą i widząc ceny stwierdzili, że musimy oszczędzać pieniądze - więc myślę, że ze wzięciem Zenka mogę już się pożegnać :/ Ogółem zauważyłam, że oni to już odgórnie zakładają, że zostanie, już nawet czasami do niego mówią, że wkrótce to będzie za mną tęsknił bo często będę wyjeżdżała :(( Ostatnio zamiast mieszkania nawet padła propozycja prywatnego akademiku bo taniej wyjdzie ale wszystko jeszcze się okaże bo nawet jeszcze nie wiadomo w którym mieście będę studiowała... a ja już zaczynam mieć trochę dość tego etapu życia :((

Awatar użytkownika
Agata82
Posty: 225
Rejestracja: wt paź 09, 2018 13:32
Ptaki które hoduję: Ruffi -ręcznie karmiona rudosterka zielonolica, mutacja yellow sided
Lokalizacja: Śląskie

#22

Post autor: Agata82 » śr lip 17, 2019 22:06

:( Głowa do góry, na pewno wszystko jakoś się poukłada.
Zenek pewnie kocha Cię tak mocno, że Ci wybaczy jeśli będzie trzeba :)

Szkoda, że masz z tym zdrowiem problemy, bo ja osobiscie uważam, że studia zaoczne również są dobrym rozwiązaniem - choćby dlatego, że można podjąć pracę, uczyć się i zdobywać wykształcenie i doświadczenie w pracy jednocześnie ( nie chodzi o zawód, a pracę z ludźmi samą w sobie) , mieć własne pieniądze i chociaż częściowo być finansowo niezależnym - wiadomo, że się nie utrzymasz , ale dokładając swoje 5 groszy do wydatków zawsze ma się więcej do powiedzenia. Ja co prawda mieszkałam w Dąbrowie Górniczej i miałam dostęp do kilku uczelni prywatnych +UŚ, więc mieszkałam w domu rodzinnym przez pierwsze 2 lata - ale to, że opłacałam sobie sama swoje studia było dla mnie ogromnym plusem. Rodzice nie dołożyli mi złotówki, jeszcze mi zostawało z wypłaty. Na trzecim roku w pażdzierniku przyszłam na zajęcia po wakacjach - jako mężatka i w ciąży ( zaręczyliśmy się w maju - po 5,5 letnim związku, a we wrzesniu wzięliśmy ślub, a 10 dni po ślubie zobaczyłam na teście magiczne wyczekane 2 kreski ) :) Jak broniłam pracy licencjackiej miałam 4 miesięcznego synka :D (broniłam się z poślizgiem oczywiście). Wszystko oczywiście było planowane, nic z przypadku ( dziecko to było wręcz upragnione). W moim przypadku to mega dobrze, że podjęłam pracę zawodową wcześnie, bo mam te kilka lat wypracowane, odkąd mam dzieci , można powiedzieć, że nie pracuję ( choć po drodze miałam swoją firmę i wróciłam na rok do pracy po urodzeniu córki ) ale do emerytury liczy mi się tylko to co przed ciążami. To dzięki mojej pracy - mogiśmy sobie kupić lodówkę i pralkę na raty - bo łukasz studiował dziennie i pracował dopiero na 5 roku- ja wtedy miałam już 3 lata pracy. Od zaręczyn mieliśmy też własne mieszkanie 74 metry, płaciliśmy wszystkie opłaty i spłacaliśmy hipotekę na mieszkanie dla teściów ( oni nam sprezentowali te 74 metry, ale my za to kupilismy im M3 żeby mieli gdzie mieszkać) I powiem Ci, że choć dalej marzę o psychologii (haha) to z tego etapu życia nie zmieniłabym nic oprócz tego głupiego dziennikarstwa, ale dzisiaj nikt nie pyta jaki kierunek skończyłaś, ważne jest to, że masz wyższe wykształcenie. To tak z mojej historii życia... Dzięki wczesnemu podjęciu pracy zawodowej mieliśmy z Łukaszem naprawdę łatwiejszy start w dorosłe, prawdziwe życie. Od początku mieszkalismy i utrzymywaliśmy się sami, bez niczyjej najmniejszej pomocy - nigdy nie spędziliśmy nawet dnia na czyimkolwiek garnuszku - obydwoje jesteśmy z tego dumni.

jednak nie martw się , bo będzie dobrze !! do wszystkiego można się przyzwyczaić :) W życiu najważniejsze jest, żeby spełniać SWOJE marzenia !! jeśli Twoim marzeniem jest studiowanie dzienne, to dąż do celu i czerp z tego radość. To jedyny sposób na bycie szczęśliwym - robić to czego się samemu pragnie, a nie to, czego pragną dla Ciebie inni !!!

Awatar użytkownika
Rozalka:)
Posty: 238
Rejestracja: wt cze 14, 2016 10:57
Ptaki które hoduję: Lilianki, rudosterka zielonolica, papużki faliste
Lokalizacja: Siedlce/Warszawa

#23

Post autor: Rozalka:) » pn sie 26, 2019 21:46

Widzę, że trochę źle napisałam bo całego mieszkania raczej wynajmować nie będę tylko pokój. Chociaż może po znajomościach się uda i całe ale czekamy cały czas na odpowiedź właścicielki ale raczej się nie zgodzi. Tak czy inaczej Zenek już na 100% zostanie w domu bo być z kimś to zbyt bym się o niego bała a to mieszkanie po znajomościach jest świeżo po remoncie. Znaleźć pokój okazuje się być trudniejsze niż myślałam, nie wiedziałam, że jedno biuro potrafi mieć tyle kłamstw <zly> Dzisiaj okazało się, że właścicielka pokoju, który ostatnio oglądałam wybrała mnie, więc niby już bym miała gdzie spać ale jednak zrezygnujemy bo mamy pewne obawy...

Zakładając, że byłabym z kimś w mieszkaniu (bo jak wspomniałam na tamto całe są małe szanse) to tu mam troszkę obaw własnego zachowania chociaż wg mnie powinno być wszystko ze mną w porządku ale niedawno miałam taki moment że przestraszyłam się sama siebie - wiem jak to dziwnie brzmi ale nie sądziłam, że coś mi pozostało ze szkoły podstawowej (miewałam pewne problemy z zachowaniem). Ale to był pierwszy raz po wielu latach, staram się sobie wytłumaczyć że to chyba był zbieg okoliczności kilku czynników i udało mi się to inaczej "rozwiązać" niż kiedyś.... Ostatnio co prawda już takich obaw nie mam bo mi przeszedł ten strach. Tą sytuację wykluczam ale jest dla mnie dowodem że jednak nie wiem co mi strzeli do głowy :-/

Właśnie Agata, przypomniało mi się, że pytałaś się o kierunek studiów - wcześniej nic nie było pewnego, teraz już wiem - międzywydziałowe studia ochrony środowiska

Awatar użytkownika
Agata82
Posty: 225
Rejestracja: wt paź 09, 2018 13:32
Ptaki które hoduję: Ruffi -ręcznie karmiona rudosterka zielonolica, mutacja yellow sided
Lokalizacja: Śląskie

#24

Post autor: Agata82 » wt sie 27, 2019 09:12

Natalka, ja to z grubej rury napiszę - jak martwisz się o siebie i dostrzegasz coś niepokojącego ( wielki ukłon - bo niewielu ludzi potrafi się do tego przyznać tak po prostu) to mogłabyś udać się do psychologa porozmawiać o twoich "lękach" Osobiście zakładam, że skoro sama dostrzegasz "problem" to go nie ma, jednak jeśli masz być za chwilę rzucona na głęboką wodę samodzielnie, to naprawdę warto szukać pomocy. Ja wychodzę z założenia, że psycholog to lekarz jak każdy inny i dawno powinno przestać się robić problem z takich wizyt. Wielu z nas ma różnego rodzaju "zaburzenia" jakkolwiek dziwnie to brzmi - to nie powinniśmy bać się o tym mówić. Wielu ludzi się dziwi, jak ja otwarcie mówię o zaburzeniach odżywiania mojego syna, nie boję się nazwać rzeczy po imieniu - mój syn ma neofobię żywieniową - boi się nowych potraw, nie chce jeść niczego czego nie zna - ogólnie problem duży - walczymy, są postępy - ale ma zapowiedziane, że jak nie będzie współpracował to psycholog i już. Mnie osobiście strasznie wkurza podejście większości ludzi do tego typu problemów - całkiem niedawno okazało się, że bliska osoba w rodzinie mojego męża ma potężny problem psychiczny, okazało się, po naprawdę wielu ostrych sytuacjach, że osoba ta cierpi na schizofrenię paranoidalną - ale rodzina zamiata obecnie wszystko pod dywan , a matka tej osoby wolała wierzyć w to, że to co ta osoba opowiada jest prawdą (straszne, szkalujące niewinne i do tego obce osoby rzeczy), nawet próbowała udowodnić, że to co opowiada jest prawdą !! , niż przyjąć, że jej córka jest po prostu chora psychicznie - i to jest przerażające w naszym świecie!!!


Natalka - ochrona środowiska !! - fajowo - moje klimaty ;) Ja dzienne studia, które przerwałam to była chemia środowiska ;) Gratuluję Ci serdecznie i życzę wytrwałości na nowym etapie .

I konieczie dawaj znać jak sprawa z pokojem się zakończy.
Ja Ci powiem, że o Zenka bym się nie martwiła - wierzę w to, że twoi rodzice się nim zaopiekują dobrze :) Ty będziesz wpadać do domu w miarę regularnie. Patrząc na mojego Ruffcia uważam, że ptaki są w stanie sie zaadoptować do każdej sytuacji - a Zenek przecież nie będzie zupełnie sam :)

Awatar użytkownika
Rozalka:)
Posty: 238
Rejestracja: wt cze 14, 2016 10:57
Ptaki które hoduję: Lilianki, rudosterka zielonolica, papużki faliste
Lokalizacja: Siedlce/Warszawa

#25

Post autor: Rozalka:) » wt sie 27, 2019 11:39

W tych kwestiach aż tak się nie martwię. Tylko tata często potrafi podawać coś do jedzenia czego nie wie czy może. Jak do tej pory nic bardziej poważnego ptakom nie podawał ale go przyłapywałam na tym co być raczej nie powinno. Najbardziej mi zaszło w pamięć jak kiedyś wróciłam z wakacji a tata stwierdził, że dobrze że nie wiem co Zenek jadł. Ale to szczegół bo najważniejszą wiedzę "żywieniową" ma.

Nie wiem czemu, tak coś czułam, że napiszesz o psychologu - kiedyś byłam wielokrotnie, nawet w podstawówce miałam zajęcia. Potem jak się uspokoiło to już był nonsens. I w tej chwili tak na prawdę nie widzę powodu by iść, tym bardziej że to tylko jeden pojedynczy raz się zdarzyło. Skoro porównujesz do innych lekarzy - ja tyle co do tej pory zaliczyłam to już mam tak dość, że jak idę z własnej woli to najczęściej jak coś jest bardziej wymagającego wizyty. Taki że tak powiem najbardziej poważny przypadek co nie poszłam do lekarza to jak "rozcięłam" sobie powiekę (spokojnie, nie tak dosłownie rozcięłam tylko takie "zranienie"). Rodzice proponowali by w szpitalu zszyli ale ja się nie zgodziłam. Koniec końców odbyło się bez żadnego szpitala, normalnie się zagoiło i teraz nie ma ani śladu :-) Tak na prawdę to nie wiem do końca czemu o "problemie" pisałam bo wiem że i tak nikt nic nie zrobi <haha> Po prostu muszę sama uważać na siebie tak jak to zrobiłam w tamtym niedawnym momencie (szczegółów nie piszę, staram się jak najbardziej ogólnikowo) ;)

Awatar użytkownika
Rozalka:)
Posty: 238
Rejestracja: wt cze 14, 2016 10:57
Ptaki które hoduję: Lilianki, rudosterka zielonolica, papużki faliste
Lokalizacja: Siedlce/Warszawa

#26

Post autor: Rozalka:) » sob sie 31, 2019 15:39

Agata82 pisze:
wt sie 27, 2019 09:12

I konieczie dawaj znać jak sprawa z pokojem się zakończy.
Na tamto mieszkanie co wspominałam oczywiście właścicielka się nie zgodziła. Po wielu próbach znaleźliśmy pokój, jedyna wada, to to, że będzie trzeba dojeżdżać ale na tamte warunki to myślę, że warto <mruga> Jest on w domku jednorodzinnym, pokój spory, własna łazienka (co jest rzadkością !! ). Nawet można na balkonie posiedzieć <mruga> Pani żartowała, że jeszcze do domu nie będę chciała wracać - oczywiście tak nie będzie bo ptaszki silniejsze <haha>
Co do dojazdu - to tu jest troszkę złośliwość losu bo nie mal pod nosem zaczęli budować metro i ma tam być przystanek ale dopiero za 3 lata :/ A tak to będę musiała podejść piechotą (20 min) do pierwszego czynnego (tzn. czynnego od września, bo jeszcze zamknięty i oby się nie przedłużyło <haha> )

Awatar użytkownika
Agata82
Posty: 225
Rejestracja: wt paź 09, 2018 13:32
Ptaki które hoduję: Ruffi -ręcznie karmiona rudosterka zielonolica, mutacja yellow sided
Lokalizacja: Śląskie

#27

Post autor: Agata82 » sob sie 31, 2019 19:24

no to ekstra !!!! a zapytałaś pani, czy ptaszka nie mogłabyś mieć ?? :D

Awatar użytkownika
Rozalka:)
Posty: 238
Rejestracja: wt cze 14, 2016 10:57
Ptaki które hoduję: Lilianki, rudosterka zielonolica, papużki faliste
Lokalizacja: Siedlce/Warszawa

#28

Post autor: Rozalka:) » sob sie 31, 2019 20:09

Nie pytałam się bo raz nie chcę robić problemów a dwa i tak by się pewnie skończyło to na 'to nonsens, za każdym razem wozić go w klatce i jeszcze trzeba było wydać pieniądze na nową klatkę itp. itd."

Awatar użytkownika
Rozalka:)
Posty: 238
Rejestracja: wt cze 14, 2016 10:57
Ptaki które hoduję: Lilianki, rudosterka zielonolica, papużki faliste
Lokalizacja: Siedlce/Warszawa

#29

Post autor: Rozalka:) » sob wrz 21, 2019 19:08

Od jakiegoś czasu mam już plan zajęć i sobie pomyślałam, że z jednej strony nawet dobrze, że Zenek zostaje bo nie za bardzo miałabym czas dla niego a w szczególności w poniedziałki - wtedy nie będzie mnie dosłownie cały dzień zaczynam zajęcia o 8:00 i kończę 20:00. Ostatnio coś tata wspomniał, że będzie go wypuszczał z raz w tygodniu by nie siedział pięć dni w klatce. Ja po cichu liczę, że może nawet będzie się częściej zdażało...

Awatar użytkownika
Agata82
Posty: 225
Rejestracja: wt paź 09, 2018 13:32
Ptaki które hoduję: Ruffi -ręcznie karmiona rudosterka zielonolica, mutacja yellow sided
Lokalizacja: Śląskie

#30

Post autor: Agata82 » ndz wrz 22, 2019 11:36

Jak tak słucham sobie Ciebie, to mam wrażenie, że po pierwsze Twój tata się z Tobą droczy i w rezultacie jest opcja, że bardzo lubi twojego Zenka tylko z jakiegoś powodu nie chce Ci tego pokazać. Nie jest to w porządku, rodzice są od tego by wspierać swoje dzieci w trudnych dla nich chwilach - a nie je jeszcze dołować i mówię to , bo jestem matką, i mówię to, bo jestem córką toksycznych rodziców. Na Twoim miejscu za wszelką cenę skupiłabym się teraz NA SOBIE.... naprawdę, wkraczasz w prawdziwy świat dorosłego życia, skup się nad tym, by robić swoje, by zdobyć zawód i jak najszybciej się usamodzielnić i pokazać rodzicom, że poradzisz sobie w życiu lepiej niż oni sami o tobie myślą. Jakkolwiek nie zabrzmi to teraz brutalnie - Zenkiem się nie martw, on sobie poradzi.... nie pozwól by ptaszek, relacje z rodzicami i tym podobne historie przesłaniały Ci to co obecnie dzieje się w Twoim życiu. Musisz usiąść i zastanowić się co jest dla Ciebie aktualnie priorytetem życiowym.
Gdyby to MOJE dziecko było w takiej sytuacji, że wychodzi z domu i rozpoczyna w jakiś sposób samodzielny etap swojego życia, i miało dylematy Twojego typu - usłyszałoby ode mnie jako od matki - że ma iść, nie przejmować się, że zajmę się ptaszkiem najlepiej jak tylko mogę, że zapewnię mu wszystko co jest mu niezbędne, że będę codziennie wysyłać zdjęcia jak tego potrzebuje.... ale ma iść z podniesioną głową, walczyć o wykształcenie i się nie poddawać. I przede wszystkim się nie przejmować. I powiedziałabym to mojemu dziecku nawet, gdybym nie lubiała ptaków... zrobiłabym to z serca - dla niego.

Awatar użytkownika
Rozalka:)
Posty: 238
Rejestracja: wt cze 14, 2016 10:57
Ptaki które hoduję: Lilianki, rudosterka zielonolica, papużki faliste
Lokalizacja: Siedlce/Warszawa

#31

Post autor: Rozalka:) » ndz wrz 22, 2019 12:55

Sobie myślę, że powinnam chyba przestać tutaj pisać - momentami siebie tak nie lubię, że znajdują się rzeczy których nie powinnam pisać...
Ja wcale tak nie uważam, że moi rodzice są toksyczni, jako przykład: niby mama z naszej trójki najmniej lubi ptaki, a to ona założyła tutaj konto na forum, nawet bez mojej wiedzy. Na początku to było nasze wspólne konto, było to do przewidzenia, że wkrótce ja przejmę, więc swoje pierwsze posty (powitalny i "zoo Wrocław") pomimo, że tak na prawdę razem pisałyśmy to pisałam w pierwszej osobie i przedstawiłam się pod swoim imieniem. Więc tak na prawdę żeby nie to, to najprawdopodobniej wcale by mnie tu nie było. Co prawda najbardziej tragiczną hipotezę na temat mojej przyszłości usłyszałam od taty ale nie traktuję tego dosłownie, tylko akurat ja w czymś tam podpadłam. Po za tym brzmiało to dla mnie abstrakcyjnie, więc wcale w tamto nie wierzę (dlatego znowu szczegółów nie piszę). Ja na swoja rodzinę wcale nie narzekam, w innej mogłabym nie mieć aż sześciu papug (nawet było 14 przez krótki czas, a warunki w bloku są ograniczone). To ja momentami samą siebie wkurzam. Mam wpisane podejrzenie o zespól Aspergera, rodzice widząc, że z wiekiem "znormalniałam" odrzucili tą hipotezę ale ja momentami czuję się jakby był jakiś pierwiastek tego... (bo z tego co wiem to chyba może być mniej lub bardziej typowy, nie znam się) ale się w to nie wdrążam bo szkoda na to czasu, teraz będą studia i to ważniejsze.

ODPOWIEDZ

Wróć do „-Offtopic-”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość